Uwaga,to opowiadanie jest niekanoniczne z innymi opowiadaniami na tym blogu!
Zacznijmy od wytłumaczenia,czemu tytuł to Last Avengers?Tytuł jest taki,ponieważ zostało niewielu herosów,a wiadomo narazie o tylko siedmiu.Czemu?Gdyż wszyscy herosi zostali skazani na śmierć,ale wiele uciekło.W lesie jest domek trzech herosów,Quicksilver,Spider-Man oraz Daredevil.Dwóch żołnierzy ich szuka.
-Idę na chwile,muszę coś zrobić-odparł Quicksilver i pobiegł najszybciej jak umie.
Żołnierze idą szukać herosów gdy nagle dostają w twarz...patelnią.
-Uff,dobrze,że zabrałem patelnie-Powiedział Pietro i wrócił do domu.
W tym samym czasie na pewnej pustyni w pewnym,opuszczonym mieście mieszkają razem Thor oraz Iron-Man.
-Musimy odnaleźć coś do jedzenia-powiedział Thor i odleciał szukać jedzenia.
Gdy Thor widzi świnie i chcę ją upolować,widzi,że ktoś szybki ją zabiera,to Quicksilver!
-Złap mnie,jeśli potrafisz-przemówił Quicksilver i ucieka,a Thor leci za nim.
Ten oto pościg widzi również to Human Torch z F4 i Kapitan Ameryka.Obydwoje biegną za nimi,w końcu dołączają to nich Iron Man,Spider-Man i Daredevil.
-Czekajcie-Zatrzymał się Quicksilver-Co my robimy?Jesteśmy jedynymi znanym herosami,może się połączymy?Razem możemy naprawić to,co się stało.
-Zgadzam się-odparł Human Torch-Razem możemy wszystko!
-Ok,ale jak się nazwiemy-spytał ciekawski Thor
-Może Last Avengers,co wy na to?-Powiedział Spider-Man
Wszyscy jedno głośnie zgodzili się na propozycje Spider-Mana,a jako lidera wybrali Pietra.
W NASTĘPNEJ CZĘŚCI
Last Avengers wyruszą to bazy amerykańskiego wojska,aby odnaleźć zaginionego bohatera,Scotta Langa,znanego jako Ant Man oraz muszą pokonać nową i groźniejszą Sinister Six!
poniedziałek, 6 lipca 2015
Ultimates-część pierwsza
Uwaga!To dzieje się w innym uniwersum niż wszystkie opowiadania na tym blogu!Opowiadanie jest na podstawie Marvelowych Pogada
Pewnego dnia,po bitwie z wściekłą Magik ,zmarła osoba,którą wszyscy z nas znali i wielbili-Black Bolt został Zabity.Na pogrzebie było wiele osób w tym Spider-Man z Magik i Ben Parkerem- ich synem,Cyclops,syn Black Bolta o imieniu Ahura ,oraz Wade ze swoimi dziewczynami.Pod koniec pogrzebu,gdy wszyscy idą na stypę, Scotta,Petera i Bena zatrzymuje Ahura.
-Panowie,jak wiecie,po bitwie z Magik większość naszej planety została zniszczona-odparł.
Cała trójka pokiwała głową na tak.
-Więc chcę założyć drużynę,która będzie się zmagać z najniebezpieczniejszymi zagrożeniami-powiedział poważnym tonem Ahura.
-Ok,jestem za,ale jak ją nazwiemy?-zapytał Spider-Man
-Ultimates-Odpowiedział Ahura
-Jestem za-Odparł Scott
-I ja też-Zgodził się Spider-Man
-A ja chcę być na stażu!-powiedział z uśmiechem na ustach młody Ben Parker
Pewnego dnia,po bitwie z wściekłą Magik ,zmarła osoba,którą wszyscy z nas znali i wielbili-Black Bolt został Zabity.Na pogrzebie było wiele osób w tym Spider-Man z Magik i Ben Parkerem- ich synem,Cyclops,syn Black Bolta o imieniu Ahura ,oraz Wade ze swoimi dziewczynami.Pod koniec pogrzebu,gdy wszyscy idą na stypę, Scotta,Petera i Bena zatrzymuje Ahura.
-Panowie,jak wiecie,po bitwie z Magik większość naszej planety została zniszczona-odparł.
Cała trójka pokiwała głową na tak.
-Więc chcę założyć drużynę,która będzie się zmagać z najniebezpieczniejszymi zagrożeniami-powiedział poważnym tonem Ahura.
-Ok,jestem za,ale jak ją nazwiemy?-zapytał Spider-Man
-Ultimates-Odpowiedział Ahura
-Jestem za-Odparł Scott
-I ja też-Zgodził się Spider-Man
-A ja chcę być na stażu!-powiedział z uśmiechem na ustach młody Ben Parker
Spider-Man,Spider-Man,na bloga wchodzi ten Spider-Man
Hej,jestem nowym adminem,będę się podpisywał jako Spider-Man,elo!
niedziela, 5 lipca 2015
Ultimate King: Blackagar
Byłem jedną z niewielu osób, które przetrwały Inkruzje, ale tak jak Black Panther czy Star-Lord ja nie znalazłem się na Battleworldzie, ja przeniosłem się z Kangiem do Timestream. Wiem co się stało w poprzednim świecie, ale nie wiem co się dzieje teraz, nie wiem nic o tym co jest wokół mnie, a to dlatego, że właśnie przechodzę Terragenezę. Boję się jak będę wyglądał, gdy wyjdę z kokonu, boję się czy moi bliscy przeżyli, boję się... wszystkiego.
Czułem, że minęły wieki, tak wiele przemyślałem sobie. Obudziłem się już na Ziemi. Kang mi powiedział, że to jest nowe uniwersum, a wyglądało jak to moje. Spytałem się go jak długo byłem w kokonie:
- Mój drogi chłopcze czas jest względny- powiedział to tonem typowego poczciwego wujaszka.
- A więc powiedz mi co się działo, gdy byłem w kokonie- na jego twarzy pojawił się smutek.
- Dobrze- zaczął wszystko mówić. Opowiedział mi wszytko co się stało od mojego spotkania z ojcem do tego momentu.
- A ja przez ten cały czas byłem w kokonie?
- Tak- odpowiedział mi.
- Czyli byłem w kokonie parę lat?
- Mój chłopcze jak już mówiłem czas jest względny
W chwilę później, pojawił się mój ojciec. Był gotów na wszystko żeby mnie odzyskać. Był wściekły. Razem z nim przybyli Maximus, Flint, i Crystal.
- Synu wróciłem po ciebie- niby tego nie powiedział tego, ale ja wyczytałem to z jego myśli.
W głowie miałem mętlik. Przecież to nie był mój prawdziwy ojciec, mój tata zginął podczas Inkruzji, ale on tu stał, taki sam jak mój prawdziwy ojciec. Nie wiedziałem co robić, więc po prostu siadłem na ławce (razem z Kangiem przenieśliśmy się z Timestream do Central Parku). Mój ojciec zaatakował pierwszy.Kang użył pola siłowego i przeżył. Nie wiedziałem komu kibicować. Krzyknąłem:
- Stop!
Wtedy się okazało, że mam zdolności soniczne jak mój ojciec, choć słabsze. Plusem było to, że wszyscy się uspokoili, lecz nie na długo. Po chwili rozpętała się wojna, która trwa do dziś. Wojna, która zniszczyła większość ludzkości, przez przeżyli prawie sami mutanci i Inhumans. Stałem się zastępcą króla Inhumans (tak wybrałem stronę ojca). Jakby nie wystarczyło, że Scott Summers wzniecił rebelie przeciwko zwyczajnym ludziom. Trochę żal mi tego, że zginął, dobry był z niego facet. Teraz żyje jego córka Ruby, która dokańcza dzieło tatusia. Z chęcią bym jej pomógł, ale teraz jestem zajęty wojną z Kangiem, co jest bardzo trudne biorąc pod uwagę to, że on jest imperatorem z XXXI wieku.
Czułem, że minęły wieki, tak wiele przemyślałem sobie. Obudziłem się już na Ziemi. Kang mi powiedział, że to jest nowe uniwersum, a wyglądało jak to moje. Spytałem się go jak długo byłem w kokonie:
- Mój drogi chłopcze czas jest względny- powiedział to tonem typowego poczciwego wujaszka.
- A więc powiedz mi co się działo, gdy byłem w kokonie- na jego twarzy pojawił się smutek.
- Dobrze- zaczął wszystko mówić. Opowiedział mi wszytko co się stało od mojego spotkania z ojcem do tego momentu.
- A ja przez ten cały czas byłem w kokonie?
- Tak- odpowiedział mi.
- Czyli byłem w kokonie parę lat?
- Mój chłopcze jak już mówiłem czas jest względny
W chwilę później, pojawił się mój ojciec. Był gotów na wszystko żeby mnie odzyskać. Był wściekły. Razem z nim przybyli Maximus, Flint, i Crystal.
- Synu wróciłem po ciebie- niby tego nie powiedział tego, ale ja wyczytałem to z jego myśli.
W głowie miałem mętlik. Przecież to nie był mój prawdziwy ojciec, mój tata zginął podczas Inkruzji, ale on tu stał, taki sam jak mój prawdziwy ojciec. Nie wiedziałem co robić, więc po prostu siadłem na ławce (razem z Kangiem przenieśliśmy się z Timestream do Central Parku). Mój ojciec zaatakował pierwszy.Kang użył pola siłowego i przeżył. Nie wiedziałem komu kibicować. Krzyknąłem:
- Stop!
Wtedy się okazało, że mam zdolności soniczne jak mój ojciec, choć słabsze. Plusem było to, że wszyscy się uspokoili, lecz nie na długo. Po chwili rozpętała się wojna, która trwa do dziś. Wojna, która zniszczyła większość ludzkości, przez przeżyli prawie sami mutanci i Inhumans. Stałem się zastępcą króla Inhumans (tak wybrałem stronę ojca). Jakby nie wystarczyło, że Scott Summers wzniecił rebelie przeciwko zwyczajnym ludziom. Trochę żal mi tego, że zginął, dobry był z niego facet. Teraz żyje jego córka Ruby, która dokańcza dzieło tatusia. Z chęcią bym jej pomógł, ale teraz jestem zajęty wojną z Kangiem, co jest bardzo trudne biorąc pod uwagę to, że on jest imperatorem z XXXI wieku.
Przywitanko
Siemka ziomeczki jestem nowym admem na tej stronie, będziecie mnie znali jako Kajmex'a i oczywiście moje historie będą o wiele lepsze niż te Cyclopsowe suchary Tomka.
niedziela, 21 czerwca 2015
Young #2
-Palant! – Zareagował tajemniczy głos, chociaż czytelnik już
się domyśla kto to jest. Owszem, była to Ruby Summer.
- A to córka naszego wspólnego chrzestnego (yup, w naszej fabule Cyclops to chrzestny dzieci Deadpoola i Spidera. Nie pytajcie.) pamiętasz? - spytał się Dark Spider.
- Owszem… cześć Ruby! – Odpowiedział Cole.
-Cześć… - Powiedziała niechętnie Ruby rozcinając sieć laserem, i zeskakując z dachu nie łamiąc sobie kości ze względu na swoją rubinową skórę.
- Słuchajcie jutro o 23 chce Was widzieć w metrze Centrum. – Powiedział uciekając Dark Spider.
Już o 22 w umówionym miejscu była już Ruby wypisując wszędzie antysystemowe hasła. Równo 23 na miejscu był Cole. A ponieważ nie ma jak to się spóźnić na spotkanie przez Ciebie wymyślone, pięć po byli Spiderzy.
- Słuchajcie, każdy z nas chce coś osiągnąć. Ja z Richardem chcemy ratować ludzi, Ruby chce wolności, a Cole pieniędzy i zabawy. – Zaczął mowę motywacyjną Dark Spider.
- BŁĄD! Chce dokończyć dzieło mojego Świętej Pamięci Ojca! – Oskarżycielsko powiedziała Ruby.
- Okej, co powiecie na drużynę? – Zaproponował Dark Spider.
- Piszę się. – Odpowiedziała zdegenerowana Ruby.
- Ja nie! Nie mam w tym korzyści! Jakbyście mnie szukali to wiecie gdzie mieszkam! – Odpowiedział Cole.
-Jak sobie chcesz! My się pobawimy i dostaniemy jeszcze pieniądze za to! – Wytoczył ciężką artylerię Ben Parker.
- No dobra, zrobię to, dla Ruby. – Poddał się Cole.
- Wspaniale chodźcie za mną. – Wydał polecenie Dark Spider.
Polecenie zostało wykonane przez wszystkich. W bazie Spider zaczął monolog.
-Zobaczcie to! – Powiedział Ben włączając nagranie, na którym widać było ojców wszystkich tu zgromadzonych. „Jeśli to słyszycie to znaczy że my umarliśmy. Wy jesteście nowym pokoleniem herosów. Ruby, Ben, Richard, Cole, to Wasza kolej. O wydarzeniach z naszych czasów można czytać w każdym podręczniku z historii. Musicie pokonać ich!” Powiedział Spider-man na nagraniu. Następnie widać było listę łotrów takich jak Venom Taskmaster czy Magneto. Lista liczyła 40 łotrów. Ponownie słychać głos tym razem Cyclopsa „Na każde z Was przypada 10 łotrów. To jest próba. Jeśli pokonacie ich, pokonacie całe nowe zło świata” „Po pokonaniu musicie założyć dużą drużynę najlepiej całą instytucje, coś jak X-men za naszych czasów. Potrzeba nowych bohaterów. Zwerbujcie kogo się da! Powodzenia.” Skończył Deadpool. Skończyło się również nagranie.
-To co chłopaki? Robimy to? Do mnie przemówili. – Powiedziała Ruby.
- Jakby Ci ojciec powiedział że masz się zabić to byś to zrobiła, prawda? – Rzucił uwagą najmłodszy tu Richard Parker.
- Owszem. – Odpowiedziała Ruby.
- Też jestem za! – Powiedział Dark Spider.
- Ja również! – Dołączył się Cole.
-Ej, czy ja mówię że nie jestem? – Dorzucił Richard Parker.
- A to córka naszego wspólnego chrzestnego (yup, w naszej fabule Cyclops to chrzestny dzieci Deadpoola i Spidera. Nie pytajcie.) pamiętasz? - spytał się Dark Spider.
- Owszem… cześć Ruby! – Odpowiedział Cole.
-Cześć… - Powiedziała niechętnie Ruby rozcinając sieć laserem, i zeskakując z dachu nie łamiąc sobie kości ze względu na swoją rubinową skórę.
- Słuchajcie jutro o 23 chce Was widzieć w metrze Centrum. – Powiedział uciekając Dark Spider.
Już o 22 w umówionym miejscu była już Ruby wypisując wszędzie antysystemowe hasła. Równo 23 na miejscu był Cole. A ponieważ nie ma jak to się spóźnić na spotkanie przez Ciebie wymyślone, pięć po byli Spiderzy.
- Słuchajcie, każdy z nas chce coś osiągnąć. Ja z Richardem chcemy ratować ludzi, Ruby chce wolności, a Cole pieniędzy i zabawy. – Zaczął mowę motywacyjną Dark Spider.
- BŁĄD! Chce dokończyć dzieło mojego Świętej Pamięci Ojca! – Oskarżycielsko powiedziała Ruby.
- Okej, co powiecie na drużynę? – Zaproponował Dark Spider.
- Piszę się. – Odpowiedziała zdegenerowana Ruby.
- Ja nie! Nie mam w tym korzyści! Jakbyście mnie szukali to wiecie gdzie mieszkam! – Odpowiedział Cole.
-Jak sobie chcesz! My się pobawimy i dostaniemy jeszcze pieniądze za to! – Wytoczył ciężką artylerię Ben Parker.
- No dobra, zrobię to, dla Ruby. – Poddał się Cole.
- Wspaniale chodźcie za mną. – Wydał polecenie Dark Spider.
Polecenie zostało wykonane przez wszystkich. W bazie Spider zaczął monolog.
-Zobaczcie to! – Powiedział Ben włączając nagranie, na którym widać było ojców wszystkich tu zgromadzonych. „Jeśli to słyszycie to znaczy że my umarliśmy. Wy jesteście nowym pokoleniem herosów. Ruby, Ben, Richard, Cole, to Wasza kolej. O wydarzeniach z naszych czasów można czytać w każdym podręczniku z historii. Musicie pokonać ich!” Powiedział Spider-man na nagraniu. Następnie widać było listę łotrów takich jak Venom Taskmaster czy Magneto. Lista liczyła 40 łotrów. Ponownie słychać głos tym razem Cyclopsa „Na każde z Was przypada 10 łotrów. To jest próba. Jeśli pokonacie ich, pokonacie całe nowe zło świata” „Po pokonaniu musicie założyć dużą drużynę najlepiej całą instytucje, coś jak X-men za naszych czasów. Potrzeba nowych bohaterów. Zwerbujcie kogo się da! Powodzenia.” Skończył Deadpool. Skończyło się również nagranie.
-To co chłopaki? Robimy to? Do mnie przemówili. – Powiedziała Ruby.
- Jakby Ci ojciec powiedział że masz się zabić to byś to zrobiła, prawda? – Rzucił uwagą najmłodszy tu Richard Parker.
- Owszem. – Odpowiedziała Ruby.
- Też jestem za! – Powiedział Dark Spider.
- Ja również! – Dołączył się Cole.
-Ej, czy ja mówię że nie jestem? – Dorzucił Richard Parker.
Young #1
Na samym początku chciałbym ten rozdział zadedykować Deadpoolowi i Spiderowi z
Marvelowskiego gadania. To dla Was, chłopaki. W skrócie mamy wspólny czat gdzie
piszemy własne historie o postaciach Marvela. Ważnymi informacjami jest to, że
Deadpool i Shadowcat mają dziecko o imieniu Cole Wilson, Magik i Spider-man
2099 też mają dzieci. Bena Parkera, czyli Dark, Spider-mana i młodszego syna
Richarda. Teraz na koniec przechodzimy do mojej postaci, ale niewymyślonej
przeze mnie, czyli Ruby Summers. Polecam sobie wpisać w Google. Historie są
trochę zmienione i ważnym jest to, że rodzice wspominanych tu postaci dawno
zmarli. Mam(y) nadzieje, że miło będzie Wam się czytać historie o wymyślonych
przez jednego pana z Marvela i moich dwóch znajomych postaci, z moją fabułą. ~ Tomasz R. /Cyclops
Miasto było nieodpoznania. Po Letniej Rebelii, w której zginął ten, który ją rozpoczął, czyli Scott Summers miasto zaczęły zalewać czerwone napisy o treści „REWOLUCJA” „DOKOŃCZMY JEGO DZIEŁO” „REWOLUCJA REBELIA I RUCH OPORU PRZECIW DYKTATURZE” „TO MY POWINNIŚMY RZĄDZIĆ NASZYM KRAJEM” „ON UMARŁ, JEGO REBELIA ŻYJE”. Za wszystkim stała jedna osoba. Córka zmarłego „Lidera Rewolucji” „Króla Mutantów”, córka Scotta Summersa, Ruby. Syn „Najemnika z Gębą”, czyli Cole Wilson, Syn Deadpoola żył podobnie jak jego ojciec. W jego słowniku nie ma słowa „jutro”. Z kolei Dark Spider-man i jego pomocnik Spider-Kid wiedli życie super herosów klasy B minus. Krócej, była sobie rebeliantka duet super-herosów i najemnik. W końcu, w nocy, pod murem, w najbardziej typowym blokowisku spacerował sobie Cole, po wykonaniu zadania. W dzielnicy jak na ironie kręcili się pozostali bohaterowie tej opowieści. Ruby robiła to co określała mianem „otwierania szarej masie oczu”, czyli z dachów rozrzucała ulotki z wielkim napisem „REWOLUCJA REBELIA RUCH OPORU PRZECIW DYKTATURZE”, a młodzi Parkerzy patrolowali teren. Warto dodać że była trzecia w nocy (o tej godzinie to piszę :/).
- Proszę, proszę Cole to Ty? –Odezwał się Dark Spider zauważając postać stojącą naprzeciwko niego, o posturze swojego przyjaciela ze szczenięcych lat.
- Skąd mnie znasz, ***** ? – Odpowiedział agresywnie Cole.
- Nie pamiętasz mnie? Z młodych lat?
- Ben ? Richard? To Wy?
- Tak…
-Wiem że jesteś najemnikiem jak Twój ojciec i zabijasz to tu to tam. Nie obchodzi mnie że wychowaliśmy się w jednej piaskownicy. RĘCE ZA GŁOWĘ I IDZIESZ Z NAMI!
- Weź… daj mi spokój muszę jakoś zarabiać a geny nie są moją winą!
-No w sumie…
Rozmowę przerwał dźwięk rozrzucanych kartek. Z chmur zaczęły spadać ulotki ewidentnie namawiające do rewolucji i rebelii. Ponadto na dachu budynku widać postać o czerwonej skórze, dosłownie. Spider-Kid zareagował natychmiastowo strzelając w tajemniczą osobę siecią.
Miasto było nieodpoznania. Po Letniej Rebelii, w której zginął ten, który ją rozpoczął, czyli Scott Summers miasto zaczęły zalewać czerwone napisy o treści „REWOLUCJA” „DOKOŃCZMY JEGO DZIEŁO” „REWOLUCJA REBELIA I RUCH OPORU PRZECIW DYKTATURZE” „TO MY POWINNIŚMY RZĄDZIĆ NASZYM KRAJEM” „ON UMARŁ, JEGO REBELIA ŻYJE”. Za wszystkim stała jedna osoba. Córka zmarłego „Lidera Rewolucji” „Króla Mutantów”, córka Scotta Summersa, Ruby. Syn „Najemnika z Gębą”, czyli Cole Wilson, Syn Deadpoola żył podobnie jak jego ojciec. W jego słowniku nie ma słowa „jutro”. Z kolei Dark Spider-man i jego pomocnik Spider-Kid wiedli życie super herosów klasy B minus. Krócej, była sobie rebeliantka duet super-herosów i najemnik. W końcu, w nocy, pod murem, w najbardziej typowym blokowisku spacerował sobie Cole, po wykonaniu zadania. W dzielnicy jak na ironie kręcili się pozostali bohaterowie tej opowieści. Ruby robiła to co określała mianem „otwierania szarej masie oczu”, czyli z dachów rozrzucała ulotki z wielkim napisem „REWOLUCJA REBELIA RUCH OPORU PRZECIW DYKTATURZE”, a młodzi Parkerzy patrolowali teren. Warto dodać że była trzecia w nocy (o tej godzinie to piszę :/).
- Proszę, proszę Cole to Ty? –Odezwał się Dark Spider zauważając postać stojącą naprzeciwko niego, o posturze swojego przyjaciela ze szczenięcych lat.
- Skąd mnie znasz, ***** ? – Odpowiedział agresywnie Cole.
- Nie pamiętasz mnie? Z młodych lat?
- Ben ? Richard? To Wy?
- Tak…
-Wiem że jesteś najemnikiem jak Twój ojciec i zabijasz to tu to tam. Nie obchodzi mnie że wychowaliśmy się w jednej piaskownicy. RĘCE ZA GŁOWĘ I IDZIESZ Z NAMI!
- Weź… daj mi spokój muszę jakoś zarabiać a geny nie są moją winą!
-No w sumie…
Rozmowę przerwał dźwięk rozrzucanych kartek. Z chmur zaczęły spadać ulotki ewidentnie namawiające do rewolucji i rebelii. Ponadto na dachu budynku widać postać o czerwonej skórze, dosłownie. Spider-Kid zareagował natychmiastowo strzelając w tajemniczą osobę siecią.
poniedziałek, 18 maja 2015
TUTUTUTUTUTUTUUTUTUTUTTUUTTU
NOWY ADMIN! Od teraz na każdym poście w tytule będzie xyz #xyz /xyz. Wiecie o co chodzi ja (ten co był normalnie tylko jeden do tej pory(polska język trudna język)) to będzie /Cyclops a ten drugi gość to /Deadpool. To zdanie tak gardzi Deadpoolem. "Jak zostać adminem?". Najpierw Ty i Ja musimy się powyzywać i sobie wybaczyć ;),
środa, 13 maja 2015
War Of Heroes#1
(UWAGA tekst jest niekanoniczny i
dzieje się w innym uniwersum niż historie zazwyczaj)
Rząd powołał drużynę nawróconych łotrów znanych jako Thunderbolts. X-men zamienili się w elitę mutantów a Szkoła imienia Xaviera wielką krainą dla mutantów. Wszystko szło dobrze do czasu. Thundersi, jak to potocznie nazywano drużynę nawróconych łotrów, w wypadku wysadzili szkołę. Był rok 2020. Zwołano wielkie powołanie superherosów. Byli tam Red Hulk jako obrońca Thunderbolts i generał amerykańskiego wojska, Cyclops jako reprezentant mutantów i X-men, Captain America jako reprezentant Avengers, Mr. Fantastic jako najbardziej inteligentny z ziemi i reprezentant F4, Dr.Strange reprezentant magii oraz Black Bolt reprezentant Inhumans ze swoją maską, która pozwalała mu mówić.
- Uważam że Thunderbolts są niewinni! To złoczyńca Living Laser, czyli Arthur Parks, wybuchł i wysadził szkołę. Thunderbolts są niewinni! - Zaczął Thunderbolt Ross czyli Red Hulk.
- Jestem przeciwny. Wszystko zostało nagrane. Thunderbolts mogli złapać Living Lasera i jego bandę tuż przy banku, a nie próbować go w cytuje "Ładniejszy sposób" koniec cytatu, wykończyć. - Odpowiedział Kapitan.
- Cofnijmy się w czasie. - Powiedział Strange wymachując rękami i tworząc portal, w którym było widać jak Red Hulk, Elektra i Agent Venom goniących Living Lasera. - Widać że Thunderbolts mieli problemy ze złapaniem Lasera. Nie wyrywaj słów z kontekstu kapitanie. Venom powiedział "Zaraz wykończę go w ładniejszy sposób niż Wy!".
- Nie zapomnieliście kim jest Venom? To morderczy symbiont z kosmosu, który ma skłonności do kanibalizmu. Może czasem zwariować. - Powiedział Mr.Fantastic
-Dość! Gadacie głupoty! Agent Venom to nie Venom. To jego zmodyfikowana forma! A Thunderbolts nie mogli wykończyć Lasera wcześniej, bo ten wskoczył do pustego autobusu szkolnego i zamienił się w czyste światło. Przypomnę, że Rulk rzucił autobusem co zagoniło Pakrs'a pod szkołę. - Skomentował wszystko Black Bolt, uderzając pięścią w stół.
- Living Laser wybuchał już wcześniej. Ale zazwyczaj skutkowało to góra średnim pożarem. Tym razem zniszczył od razu cały budynek i zabił prawie 1000 osób. Pragnę zauważyć, że w tym budynku byli Inhumans. Inferno z Inhumans coś tam majstrował. - Powiedział Cyclops.
-Czekaj Bolt, czy Ty mnie oskarżasz, że to ja zabiłem te biedne dzieci? - Spytał nerwowo generał Thunderbolt Ross znany też jako Red Hulk i w skrócie Rulk.
-Summers, czy Ty mówisz że to my zabiliśmy te dzieci? - Zapytał półkrzykiem Król Inhumans.
Wszyscy zaczęli krzyczeć i się oskarżać.
-DOŚĆ! - Krzyknął Strange robiąc mały wybuch energii, żeby uspokoić współrozmówców.
-Strange, Ty chory psychopato! Chcesz nas pozabijać?! - Powiedział Captain America rzucając w Strange'a tarczą. Generał Ross zaczął przemieniać się w Rulka przez złość. Strange odbił tarczę magią. Mr. Fantastic oberwał rykoszetem. Strange i Mr. Fantastic zaczęli walczyć. Cap próbował uspokoić Rulka. Cyclops też atakował generała, żeby go zmęczyć i uspokoić. W końcu to Cyke dostał rykoszetem od tarczy Kapitana Ameryki. Cyclops zaczął atakować Capa. Kapitan rzucił w niego tarczą, która została odbita i poleciała w króla Inhumans. Każdy bił się z każdym. W końcu budynek wybuchł. Wszyscy odlecieli w innych kierunkach. Cyclops i Captain America wstali.
Obaj wyjęli komunikatory.
-Avengers... - Zaczął Kapitan.
- To me ... - Zaczął Cyclops.
-... Assemble! - Skończył Kapitan.
-... my X-men! - Skończył Cyclops.
Mr. Fantastic wezwał F4, Rulk Thunderbolts a Władca Inhumans swoich podwładnych. Każdy bił się z każdym. Cyclops z Kapitanem, Mr. Fantastic z Rulkiem, Black Bolt z Dr. Strangem. Gdy po chwili przyszły ich drużyny, walka zaczęła wyglądać jak jeden wielki wybuch. Drużyny mające telepatów komunikowały się przez myśli. A Strange, w tym huraganie ognia uciekł. Nikt nie zauważył, jak mag otwiera portal i teleportuje się na Antarktydę przemyśleć co się stało.
Rząd powołał drużynę nawróconych łotrów znanych jako Thunderbolts. X-men zamienili się w elitę mutantów a Szkoła imienia Xaviera wielką krainą dla mutantów. Wszystko szło dobrze do czasu. Thundersi, jak to potocznie nazywano drużynę nawróconych łotrów, w wypadku wysadzili szkołę. Był rok 2020. Zwołano wielkie powołanie superherosów. Byli tam Red Hulk jako obrońca Thunderbolts i generał amerykańskiego wojska, Cyclops jako reprezentant mutantów i X-men, Captain America jako reprezentant Avengers, Mr. Fantastic jako najbardziej inteligentny z ziemi i reprezentant F4, Dr.Strange reprezentant magii oraz Black Bolt reprezentant Inhumans ze swoją maską, która pozwalała mu mówić.
- Uważam że Thunderbolts są niewinni! To złoczyńca Living Laser, czyli Arthur Parks, wybuchł i wysadził szkołę. Thunderbolts są niewinni! - Zaczął Thunderbolt Ross czyli Red Hulk.
- Jestem przeciwny. Wszystko zostało nagrane. Thunderbolts mogli złapać Living Lasera i jego bandę tuż przy banku, a nie próbować go w cytuje "Ładniejszy sposób" koniec cytatu, wykończyć. - Odpowiedział Kapitan.
- Cofnijmy się w czasie. - Powiedział Strange wymachując rękami i tworząc portal, w którym było widać jak Red Hulk, Elektra i Agent Venom goniących Living Lasera. - Widać że Thunderbolts mieli problemy ze złapaniem Lasera. Nie wyrywaj słów z kontekstu kapitanie. Venom powiedział "Zaraz wykończę go w ładniejszy sposób niż Wy!".
- Nie zapomnieliście kim jest Venom? To morderczy symbiont z kosmosu, który ma skłonności do kanibalizmu. Może czasem zwariować. - Powiedział Mr.Fantastic
-Dość! Gadacie głupoty! Agent Venom to nie Venom. To jego zmodyfikowana forma! A Thunderbolts nie mogli wykończyć Lasera wcześniej, bo ten wskoczył do pustego autobusu szkolnego i zamienił się w czyste światło. Przypomnę, że Rulk rzucił autobusem co zagoniło Pakrs'a pod szkołę. - Skomentował wszystko Black Bolt, uderzając pięścią w stół.
- Living Laser wybuchał już wcześniej. Ale zazwyczaj skutkowało to góra średnim pożarem. Tym razem zniszczył od razu cały budynek i zabił prawie 1000 osób. Pragnę zauważyć, że w tym budynku byli Inhumans. Inferno z Inhumans coś tam majstrował. - Powiedział Cyclops.
-Czekaj Bolt, czy Ty mnie oskarżasz, że to ja zabiłem te biedne dzieci? - Spytał nerwowo generał Thunderbolt Ross znany też jako Red Hulk i w skrócie Rulk.
-Summers, czy Ty mówisz że to my zabiliśmy te dzieci? - Zapytał półkrzykiem Król Inhumans.
Wszyscy zaczęli krzyczeć i się oskarżać.
-DOŚĆ! - Krzyknął Strange robiąc mały wybuch energii, żeby uspokoić współrozmówców.
-Strange, Ty chory psychopato! Chcesz nas pozabijać?! - Powiedział Captain America rzucając w Strange'a tarczą. Generał Ross zaczął przemieniać się w Rulka przez złość. Strange odbił tarczę magią. Mr. Fantastic oberwał rykoszetem. Strange i Mr. Fantastic zaczęli walczyć. Cap próbował uspokoić Rulka. Cyclops też atakował generała, żeby go zmęczyć i uspokoić. W końcu to Cyke dostał rykoszetem od tarczy Kapitana Ameryki. Cyclops zaczął atakować Capa. Kapitan rzucił w niego tarczą, która została odbita i poleciała w króla Inhumans. Każdy bił się z każdym. W końcu budynek wybuchł. Wszyscy odlecieli w innych kierunkach. Cyclops i Captain America wstali.
Obaj wyjęli komunikatory.
-Avengers... - Zaczął Kapitan.
- To me ... - Zaczął Cyclops.
-... Assemble! - Skończył Kapitan.
-... my X-men! - Skończył Cyclops.
Mr. Fantastic wezwał F4, Rulk Thunderbolts a Władca Inhumans swoich podwładnych. Każdy bił się z każdym. Cyclops z Kapitanem, Mr. Fantastic z Rulkiem, Black Bolt z Dr. Strangem. Gdy po chwili przyszły ich drużyny, walka zaczęła wyglądać jak jeden wielki wybuch. Drużyny mające telepatów komunikowały się przez myśli. A Strange, w tym huraganie ognia uciekł. Nikt nie zauważył, jak mag otwiera portal i teleportuje się na Antarktydę przemyśleć co się stało.
wtorek, 28 kwietnia 2015
X-men #4
Minął tydzień od dołączenia X-men do S.H.I.E.L.D. Kiedy Profesor wysłał do swoich uczniów wiadomość: „X-men, mam złe wieści. Mój przyrodni brat Cain Marco uciekł z więzienia. Ale nie jest to zwykły bandzior. To jeden z najsilniejszych mutantów. Posiada olbrzymią siłę, która dodatkowo jest wzmacniana przez dwa artefakty. Wielki hełm i starożytne kryształy. Musimy dużo potrenować, zanim Juggernaut, czyli Cain przyjdzie. A więc, wszyscy natychmiast do pokoju ćwiczeń!”. Po dwóch minutach w pokoju zagrożeń byli już wszyscy X-men, jak i najlepsi rekruci: Magik siostra Colossusa, bardzo lubiany przez Cyclopsa Kid Omega i Triage. Tuż po nich przyszedł Profesor by objaśnić im taktykę: „Po pierwsze. Cyclops, Marvel Girl, Nightcrawler, Havok, Fantomex. Ustawiacie się w punkcie A, czyli w ogrodzie przed wejściem do instytutu. Cyclops i Havok, atakujecie Juggernata pełną mocą. Marvel Girl, Fantomex Wy staracie się go zdezorientować. Nightcrawler teleportujesz się mu na głowę i odepniesz hełm od reszty kombinezonu. Dalej, Kid Omega, Polaris i Iceman wy ustawiacie się w punkcie B, czyli za drzwiami. Po pięciu minutach od komunikatu, że Cain przyszedł otwieracie drzwi i atakujecie, Juggernauta pełną mocą. Rouge, Shadowcat, Colossus i Beast. Wy ustawiacie się w punkcie C, czyli na balkonie. Postarajcie się nie rzucać w oczy i atakować Caina. Natomiast Triage, Magik i Quicksilver. Wy macie cały czas ruszać się między tymi trzema punktami i wspieracie naszych. Trening zaczynamy już teraz!” Po dwunastu godzinach treningu Xavier zrobił X-men krótką przerwę. Wszyscy byli tak zmęczeni, że tylko opierali się o ściany. Wtedy Profesor powiedział Rouge żeby przyszła do niego na chwilę „Słuchaj Rouge, w tej akcji to właśnie Ty odegrasz kluczową rolę. Kiedy Kurt zdejmie Juggernautowi hełm, chce żebyś za wszelką cenę spróbowała na niego wskoczyć i dotknąć go ręką. Wtedy Twoja moc absorbowania sił życiowych pozbawi go mocy, wtedy bardzo łatwo będzie wtłoczyć go do więzienia. Rozumiesz?” Rouge nie odpowiedziała, tylko pokiwała głową na tak. Po kolejnych ośmiu godzinach treningu Profesor dał X-men spokój. Wszyscy wyszli już z sali oprócz Havoka i Polaris. Wtedy zaczęli rozmawiać.
-Posłuchaj, nie rozumiem jak to Magneto to Twój ojciec? Powiedział Havok.
-Posłuchaj, nie rozumiem jak to Magneto to Twój ojciec? Powiedział Havok.
- Eh, wiem, że to szokujące, ale tak jest. Nie podobały mi się racje mojego ojca, dlatego uciekłam z domu. Wtedy mnie znaleźliście. – Odpowiedziała mu spokojnie Polaris
-Podziwiam Twoją siłę woli.
-Dzięki.
Po tej krótkiej rozmowie wszyscy poszli zmęczeni do swoich pokoi. Profesor powiedział, że do przybycia Juggernauta został tydzień. X-men trenowali po dziesięć godzin dziennie. Aż nastał czas walki. Havok, Cyclops, Marvel Girl, Nightcrawler i Fantomex byli już gotowi. Juggernaut się zbliżał. Już z oddali było słychać jego krzyk mówiący „Chodź tutaj braciszku!”. Cyclops i Havok strzelili Cainowi w oczy. Wtedy ten z bólu upadł. Marvel Girl oraz Fantomex sprawili, że on był już zupełnie zdezorientowany. I Nightcrawler zdjął mu hełm. Rouge skoczyła mu na głowę i zabrała, niestety ze względu na stres, tylko cześć mocy. Wtedy Juggernaut wstał i drzwi instytutu się otworzyły. Juggernaut już chciał tam wbiec, ale rekruci go zatrzymali. „Zmiana planów! Zmiana planów! Wszyscy na Juggernauta!” Krzyczał przez komunikator Cyclops. X-men posłusznie wykonali rozkaz i Cain upadł. Wojsko było na miejscu po siedmiu minutach. Armia podziękowała X-men za pomoc w złapaniu Juggernauta.
-Podziwiam Twoją siłę woli.
-Dzięki.
Po tej krótkiej rozmowie wszyscy poszli zmęczeni do swoich pokoi. Profesor powiedział, że do przybycia Juggernauta został tydzień. X-men trenowali po dziesięć godzin dziennie. Aż nastał czas walki. Havok, Cyclops, Marvel Girl, Nightcrawler i Fantomex byli już gotowi. Juggernaut się zbliżał. Już z oddali było słychać jego krzyk mówiący „Chodź tutaj braciszku!”. Cyclops i Havok strzelili Cainowi w oczy. Wtedy ten z bólu upadł. Marvel Girl oraz Fantomex sprawili, że on był już zupełnie zdezorientowany. I Nightcrawler zdjął mu hełm. Rouge skoczyła mu na głowę i zabrała, niestety ze względu na stres, tylko cześć mocy. Wtedy Juggernaut wstał i drzwi instytutu się otworzyły. Juggernaut już chciał tam wbiec, ale rekruci go zatrzymali. „Zmiana planów! Zmiana planów! Wszyscy na Juggernauta!” Krzyczał przez komunikator Cyclops. X-men posłusznie wykonali rozkaz i Cain upadł. Wojsko było na miejscu po siedmiu minutach. Armia podziękowała X-men za pomoc w złapaniu Juggernauta.
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Dziennik Nightwinga #1 Pisarz Cyclops
(UWAGA ten post może być dość wulgarny bo piszę go z pierwszej osoby zdenerwowanego, brutalnego nastolatka wychowanego przez batmana :P)
Dziennik Nightwinga. 29 Lipca.
Zakradłem się dziś do bazy Dethstroke'a. Kombinował coś z Darksaid'em i Sinestro. Nie ukrywam szukałem pretekstu żeby dać mu w ryj. Miałem na to ochotę. Po debacie tej zapyziałej trójki Dethstroke wyszedł z budynku a 2 inne oprychy otworzyły portale i uciekły. Śledziłem Dethstroka, po chwili włamał się do samochodu. Zeskoczyłem mu na jego krzywy ryj a on walnął mnie szablą. Krwawiłem. Skręcałem się z bólu. Nawet się nie odezwał. I dobrze. Teraz siedzę w domu i goje rany.
Dick Grayson
Dziennik Nightwinga. 29 Lipca.
Zakradłem się dziś do bazy Dethstroke'a. Kombinował coś z Darksaid'em i Sinestro. Nie ukrywam szukałem pretekstu żeby dać mu w ryj. Miałem na to ochotę. Po debacie tej zapyziałej trójki Dethstroke wyszedł z budynku a 2 inne oprychy otworzyły portale i uciekły. Śledziłem Dethstroka, po chwili włamał się do samochodu. Zeskoczyłem mu na jego krzywy ryj a on walnął mnie szablą. Krwawiłem. Skręcałem się z bólu. Nawet się nie odezwał. I dobrze. Teraz siedzę w domu i goje rany.
Dick Grayson
Daredevil Fanfic. #1 Pisarz: Cyclops
Mudrock miał sprawę o morderstwo, był on świadkiem tego morderstwa ,a mimo to sąd uznał niewinność. Tuż po wyjściu z sali Matt pognał do ciemnej alejki dzielnicy Hell's Kitchen i wbiegł do swojego mieszkania tylnymi drzwiami. Szybko przebrał się w kostium i wyszedł na dach. Rozprawa skończyła się o 19:27 a Matt miał już kostium Daredevila o 19:31. Śledził zabójce 30 minut. On też wstąpił do ciemnej alejki. Wtedy Daredevil bądź w skrócie DD wskoczył za niego.
-Ładnie to tak mordować i dawać łapówkę sędziemu? - Powiedział spokojnie.
-Ss... Skąd to wiesz? - Odpowiedział przestraszony łotr.
-Heh, po prostu wiem. - Powiedział Mudrock po czym wybił swojemu oponentowi zęby i wbił je w nogę.
-Proszę! Nie rób mi krzywdy. - Krzyknął zabójca.
-Ty mogłeś nie robić krzywdy temu dziecku. - Powiedział DD i walnął pałką antagonistę tej sceny w głowę. 20:27 Matt jest już w mieszkaniu, przebrał się w normalne ubrania i przelicza pieniądze. 21:00 Matt już śpi. 3:32 Daredevil wychodzi na patrol. Wykrywa radarem że pewien mężczyzna ma rękę ze stali ale nie przejmuje się tym. Słyszy krzyk. DD biegnie po dachach. Widzi mężczyznę, który grozi kobiecie. Kobieta oddaje mu torebkę. Matt zeskakuję mu prosto na głowę.
-Oddawaj torebkę świrze! - Krzyczy.
Łotr biję Daredevila torebką. Rzuca kamieniem w jądra Mudrocka. Ostrym kamieniem trafia Matta w czoło. DD skręca się z bólu. Złodziejaszek bije z całej siły w twarz kobietę. Ucieka. 4:12 Kobieta się podnosi i ucieka. 4:22 Mudrock się podnosi i ucieka.
4:28 Matt jest już w mieszkaniu i kładzie się spać. 6:45 Ślepy prawnik budzi się i idzie na kolejny proces.
-Ładnie to tak mordować i dawać łapówkę sędziemu? - Powiedział spokojnie.
-Ss... Skąd to wiesz? - Odpowiedział przestraszony łotr.
-Heh, po prostu wiem. - Powiedział Mudrock po czym wybił swojemu oponentowi zęby i wbił je w nogę.
-Proszę! Nie rób mi krzywdy. - Krzyknął zabójca.
-Ty mogłeś nie robić krzywdy temu dziecku. - Powiedział DD i walnął pałką antagonistę tej sceny w głowę. 20:27 Matt jest już w mieszkaniu, przebrał się w normalne ubrania i przelicza pieniądze. 21:00 Matt już śpi. 3:32 Daredevil wychodzi na patrol. Wykrywa radarem że pewien mężczyzna ma rękę ze stali ale nie przejmuje się tym. Słyszy krzyk. DD biegnie po dachach. Widzi mężczyznę, który grozi kobiecie. Kobieta oddaje mu torebkę. Matt zeskakuję mu prosto na głowę.
-Oddawaj torebkę świrze! - Krzyczy.
Łotr biję Daredevila torebką. Rzuca kamieniem w jądra Mudrocka. Ostrym kamieniem trafia Matta w czoło. DD skręca się z bólu. Złodziejaszek bije z całej siły w twarz kobietę. Ucieka. 4:12 Kobieta się podnosi i ucieka. 4:22 Mudrock się podnosi i ucieka.
4:28 Matt jest już w mieszkaniu i kładzie się spać. 6:45 Ślepy prawnik budzi się i idzie na kolejny proces.
Daredevil Fanfiction Wstęp. Pisarz : Cyclops
Matt Mudrock w dzieciństwie stracił wzrok. Wielka fala radioaktywnych odpadów poleciała mu w oczy. Jego ojciec przegrał walkę bokserską, i wykrwawił na śmierć. Jego życie stoczyło się do ścieku. Matka wstąpiła do zakonu. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Matt może i stracił wzrok ale zyskał:
-Zmysł powonienia pozwala mu odróżnić praktycznie identyczne zapachy z 600 m i zapamiętać zapach jeśli spędził z tym czymś 5 minut (wliczając ludzi).
-Zmysł słuchu pozwala mu usłyszeć wszystko z mniej więcej 600 m słyszy tez bicie serca i przez dźwięku szczelne ściany.
-Zmysł dotyku pozwala mu odróżniać temperatury i przez ciężar broni stwierdzić ile ma kul itp.
-Zmysł smaku pozwala mu zapamiętać każdy smaku którego kiedykolwiek spróbował.
-Radar nie dokończa wiadomo jak działa ale pozwala mu odróżnić kształt,wielkość i odległość przedmiotu.
Ponadto Matt wiedział kiedy ktoś kłamie, co czyni z niego niesamowitego prawnika.I do tego zawodu Mudrock się dostał. Ale to nie koniec. Matt w nocy zostawał super herosem, o imieniu Daredevil.
-Zmysł powonienia pozwala mu odróżnić praktycznie identyczne zapachy z 600 m i zapamiętać zapach jeśli spędził z tym czymś 5 minut (wliczając ludzi).
-Zmysł słuchu pozwala mu usłyszeć wszystko z mniej więcej 600 m słyszy tez bicie serca i przez dźwięku szczelne ściany.
-Zmysł dotyku pozwala mu odróżniać temperatury i przez ciężar broni stwierdzić ile ma kul itp.
-Zmysł smaku pozwala mu zapamiętać każdy smaku którego kiedykolwiek spróbował.
-Radar nie dokończa wiadomo jak działa ale pozwala mu odróżnić kształt,wielkość i odległość przedmiotu.
Ponadto Matt wiedział kiedy ktoś kłamie, co czyni z niego niesamowitego prawnika.I do tego zawodu Mudrock się dostał. Ale to nie koniec. Matt w nocy zostawał super herosem, o imieniu Daredevil.
X-men Fanfiction #3 Pisarz : Cyclops
Po akcji z Tonym wszyscy X-men chcieli odpocząć. Niestety nie udało im się to. Po pewnym czasie dało się słyszeć dzwonek do drzwi.
-Scott, otwórz.
-Nie, Pietro otwórz.
-Czemu?
-Bo jesteś nowy.
-Eh, no dobra.
-Kto tam?
-Jestem tu by pomówić o...
Nieznajomy nie dokończył bo Pietro zatrzasnął mu drzwi przed nosem.
-Kto to był?
-Świadek Jehowy. I to jeszcze jednooki i czarny.
Dzwonek nie ustawał.
-Wiem że jesteście drużyną. Mam propozycje. - Dało się słyszeć przez drzwi.
-Czego chcesz? -Zaczął rozmowę przez drzwi Cyclops.
-Prowadzę wielką organizację S.H.I.E.L.D. Chcę żebyście do niej dołączyli.
-Co z tego będziemy mieli?
-Kontakt z innymi superherosami, nie zostaniecie uznani za złych,pomoc w razie zniszczenia bazy i gadżety.
-Okej. Ale jutro proszę. Dziś wszyscy są zmęczeni.
Jedyne co dało się słyszeć to jak wielkie buty szły po chodniku. Następnego dnia X-men załatwili wszystkie sprawy z "piratem jehowy" jak to Pietro nazywał Nicka Furyego Jr. czyli dyrektora S.H.I.E.L.D , który ich odwiedził. Potem X-men z rekrutowali do rezerw nowych mutantów. Takich jak Magik czy Multiple Man.
-Scott, otwórz.
-Nie, Pietro otwórz.
-Czemu?
-Bo jesteś nowy.
-Eh, no dobra.
-Kto tam?
-Jestem tu by pomówić o...
Nieznajomy nie dokończył bo Pietro zatrzasnął mu drzwi przed nosem.
-Kto to był?
-Świadek Jehowy. I to jeszcze jednooki i czarny.
Dzwonek nie ustawał.
-Wiem że jesteście drużyną. Mam propozycje. - Dało się słyszeć przez drzwi.
-Czego chcesz? -Zaczął rozmowę przez drzwi Cyclops.
-Prowadzę wielką organizację S.H.I.E.L.D. Chcę żebyście do niej dołączyli.
-Co z tego będziemy mieli?
-Kontakt z innymi superherosami, nie zostaniecie uznani za złych,pomoc w razie zniszczenia bazy i gadżety.
-Okej. Ale jutro proszę. Dziś wszyscy są zmęczeni.
Jedyne co dało się słyszeć to jak wielkie buty szły po chodniku. Następnego dnia X-men załatwili wszystkie sprawy z "piratem jehowy" jak to Pietro nazywał Nicka Furyego Jr. czyli dyrektora S.H.I.E.L.D , który ich odwiedził. Potem X-men z rekrutowali do rezerw nowych mutantów. Takich jak Magik czy Multiple Man.
środa, 1 kwietnia 2015
Cyclops Fanficition #2
Nastał czas pierwszej misji. Była to walka z tajemniczym mistrzem magnetyzmu chowającym się pod pseudonimem Magneto
. Był to stary przyjaciel Prof. Xaviera. Atakował on wieże wielkiego i młodego miliardera Tonego Starka. Niektórzy znali go jako Iron man. Dopiero w samolocie X-men dostali wiadomość od Profesora że oprócz mistrza magnetyzmu znajdowała się tam jeszcze dwójka mutantów. Superszybki Pietro aka Quicksilver i jego siostra Wanda chowająca się pod pseudonimem Scarlet Witch. Ze względu na tą dwójkę X-men wezwali dwójkę rekrutów Colossusa i Fantomexa. X-i byli już na miejscu.-Oh, X-men... Uczniowie mojego wroga... a może mojego przyjaciela hmmm... - Powiedział Magneto gdy tylko zobaczył swoich wrogów.-Fantomex, strzelaj! - Taki rozkaz wydał przywódca drużyny.
P90 którą Charlie bo tak Fantomex się nazywa zwykle ma przyczepioną do pasa poszła w ruch i 50 naboi wyleciało z lufy broni w stronę Magneto. Mistrz magnetyzmu tylko uśmiechnął się kątem ust i sprawił że cały wszystkie pociski upadły niczym w "Matrixie".
-Colossus, Teraz! - Tego ruchu Scott nie przemyślał. Metalowy Rosjanin posłużył Ericowi za łatwy oręż. Pod jechały radiowozy. Magneto tylko nimi rzucił a z jednego wyrwał mikrofon.
-Ludzie! -zaczął swój monolog.
-Niższe formy życia!
-W tym budynku, jest uwięzione 25000 osób. -Powiedział po czym wskazał na Stark Tower.
-Sam budynek wybuchnie za półtorej godziny.
-Ale jeśli oddacie mi władze to ocalę sam budynek jak i ludzi w nim uwięzionych.
Sam budynek produkował 95% amerykańskiej broni i 90% całej technologi. Był to budynek należący do młodego milionera - Tonego Starka. Znanego również jako Iron-man. Cyke długo nie myśląc wydał szybkie polecenie
-Marvel Girl, wiesz co robić!
-Nie mogę, to przez ten...ten hełm.
Magneto odczuł próby opętania jego umysłu.
-Hmm... Słodkie Marvel Girl...
-Na przyszłość nie zabieraj kolczyków na misję. -Skończył wypowiedź po czym rzucił kolczykami a zarazem Jean o pobliską ścianę.
-Nightcrawler, zdejmij mu ten garnek! - krzyknął Cyclops.
Włochaty Niemiec tylko się uśmiechnął i teleportował na głowę Magneto, po chwili poddusił mistrza magnetyzmu i próbował zdjąć mu hełm. Magnus bo tak czasami mówiono na Magneto tylko się uśmiechnął i za pomocą swoich mocy podniósł "garnek", który uderzył Nightcrawlera prosto w twarz co strąciło Niemca. Już miał rozpaplać się o beton ale w porę zdążył użyć teleportacji. -Iceman, Beast, wiecie co robić! - Przywódca wydał kolejne polecenia
Najpierw zaatakował Iceman. Wrogi mutant został zamrożony. Następnie skoczył Beast.
-Przestań ty małpo! - Zaczął krzyczeć Magnus. Następnym ruchem mistrza magnetyzmu było odepchnięcie Lodu i Hanka McCoya od siebie polem magnetycznym.
-Polaris,Havok,Fantomex, atakujcie! -Cyclops wydał kolejny rozkaz i sam strzelił w Magneto. Havok i Fantomex wykonali rozkaz jednak zielonowłosa Polaris nie.
-Oh urocze... Ale wiecie co? Zaczynacie mnie denerwować! - Powiedział mutant i zasłonił się polem magnetycznym. Następnym ruchem Erica Magnusa był rzut wizjerem Cyke'a i pasem Fantomexa w wieże. Po pięciu minutach stękania Cyke się podniósł.
-No pięknie!
-Co? -Spytał się po czym wstał Fantomex.
-Jesteśmy w Stark Tower! Cudownie, i to na szycie!
-I jesteśmy okaleczeni!
-Wedle z zasadami BHP w takim dużym budynku na każdym piętrze musi być apteczka.
-Jest!
-To trzeba się opatrzyć i zjechać na dół.
-Czemu na dół?
-Gdybyś był terrorystą gdzie byś umieścił bombę?
-Okej.
Po opatrzeniu się i zjechaniu trzech pięter. Cyke poczuł dym "PADNIJ!" krzyknął.
-Ręce do góry, śmiecie. - Usłyszeli.
- Wow wow wow, Jesteśmy herosami! . Powiedział Cyclops przez zamknięte drzwi windy.
-Akurat! -dało się słyszeć głos po czym drzwi wybuchły!
-Posłuchaj, ten budynek wybuchnie! Chcemy go uratować! - Zaczął tłumaczyć się Cyclops.
Dym po wybuchu zniknął. Bohaterom dało się widzieć twarz postaci, która ich zaatakowała. A był to sam ulubieniec wielu kobiet,milioner,filantrop,wielki producent broni - Tony Stark znany również jako Iron Man.
-Spokojnie, Ten budynek wybuchnie! Jest tu uwięzione około 25000 osób. Chcemy je uratować! - Kontynuował tłumaczenie się Cyclops.
-Chwila, znam każdego na rynku superbohaterskim a Was widzę pierwszy raz w życiu!
-Jesteśmy nowi.
-Okej,zajmijcie się tym.
-Widzisz nie chcemy pomocy bo przyda się wzrost reputac... Zaraz? Nie proponujesz pomocy?
-Nie, nie chce mi się.
-Emm... Dobra poradzimy sobie sami. -Skończył i nacisnął przycisk w windzie.
-Dziwak. -Dodał po zamknięciu drzwi.
Po zjechaniu na sam dół bo aż do piwnicy zobaczyli rodzeństwo, superszybkiego Pietro i edytującą rzeczywistość Wandę. Cyclops milczał. Na Wandę nie zwracał uwagi jednak zainteresował się Pietrem.
-Nie chcecie tego robić. - Powiedział Cyke po czym spojrzał na bombę za , którą były drzwi gdzie byli zamknięci zakładnicy.
-Co? - Powiedział Quicksilver i podbiegł do Cyclopsa
-Dobrze Ci z oczu patrzy.
-Tobie z oczu widać zabójczą energię.
-Robisz to bo Ci tata karzę.
-Eh, masz racje.
-Chcesz się przyłączyć?
-Jasne.
-A Ty, Wanda?
-Zapomnij. -Powiedziała po czym zmieniła siebie w powietrze i uciekła.
Po tej rozmowie cała trójka uwolniła więźniów i rozbroiła bombę. Po wyjściu z budynku Pietro biegnąc po ścianie podbiegł do Magneto i walnął go w twarz z prędkością 200 kilometrów na godzinę.
-Wybacz tatulku ale musiałem. Dla wyższych wartości, musiałem.
Po krótkiej rozmowie o tym co ten szybki zbir tu robi cała drużyna wróciła do samolotu. A przez ściany samolotu było słychać "Uwaga,Ci ludzie są spoko bo ja tak mówię". Profesor chętnie przyjął Pietra Maximoffa do X-men. Pozostała tylko jedna sprawa. Dlaczego Polaris nie zaatakowała Magneto? Kiedy Havok ją o to spytał odpowiedziała "Bo widzisz, Magneto to mój ojciec.".
niedziela, 15 marca 2015
Cyclops FanFicition #1
Dawno temu kiedy Cyclops miał ledwo 10 lat wracał z wakacji razem z o 2 lata młodszym bratem Alexem nazywanym później Havokiem,Mamą,i Tatą pilotem samolotu.Lot przebiegał spokojnie... za spokojnie gdy naglę sytuacja zmieniła się o 180 stopni.W samolot strzelili kosmici wszystko zaczęło płonąć. Mama Scotta mówiła
-Scott,Złap swojego brata i spadochron a potem skoczcie ja dam radę.
Niestety Mama się myliła. Scott wykonał polecenia Matki tylko był jeden problem - spadochron się zepsuł.I wtedy Scott pierwszy raz użył swojego lasera. Laser zamortyzował upadek ale był jeden mały szkopuł ... Scott uszkodził swój mózg konkretniej tą cześć która odpowiadała za kontrolowanie lasera.Od tamtej chwili Cyclops bo taki pseudonim przyjął bohater tej historii jak tylko otworzył oczy wypuszczał z nich niszczycielski laser. Na szczęście okazało się że okulary odbijają laser prosto w oczy Scotta co nie sprawiało mu krzywdy. Scott włóczył się po świecie aż w końcu dołączył do drużyny X-men w której objął przywództwo. Ale to było o wiele później. Kiedy Scott przypałętał się do Instytutu Xaviera Dla Uzdolnionych zauważył że kawałek tablicy został zakryty liśćmi rosnącego obok drzewa.Scott rozejrzał się i odsłonił ujawnił się napis "Inaczej".Scott pomyślał
-Och to zmienia postać rzeczy.
i ponownie zakrył słowo inaczej.
Scott po przekroczeniu bramy zauważył kilka postaci : Rudowłosą Dziewczynę w jego wieku która od razu wpadła mu w oko ,Piętnastolatka z ciemnoniebieskimi włosami,Piętnastolatkę która starała się nie rzucać w oczy,Młodego blondyna który mimo tego że na dworze były tylko 2 stopnie Celsjusza był tylko w krótkich spodenkach i w bluzce z krótkimi rękawami i pół siwą młodą dziewczynę z wzrokiem ,,Pozabijam was wszystkich a potem nasikam na wasze groby". Scott pomyślał
- To będzie ciekawa historia
i podszedł to tych kilku postaci.
-Em wy też tutaj ? - Zapytał.
-Tak. - odpowiedzieli wszyscy chórem.
-A co tutaj w ogóle jest ?
-Instytut - odpowiedział Piętnastolatek.
-Gratuluje kapitanie oczywisty.
Nastała niezręczna cisza. Na szczęście szybko się skończyła.
-No dobra,nie wiem jak wy ale ja tam idę - Odezwał się przyszły przywódca X-men.
Jak postanowił tak zrobił.
Od razu gdy wszedł przywitał go tajemniczy człowiek na wózku dla niepełnosprawnych.
-Witaj młodzieńcze .
-Dzień dobry .
-Nazywam się Charles Xavier,chodź za mną musimy porozmawiać.
Scott poklepał się po kieszeniach żeby sprawdzić czy ma coś czym mógłby się obronić i pomyślał.
-W sumie przeżyłem katastrofę samolotową chyba atak staruszka na wózku też przeżyje
Następnie poszedł za nim.
Po lekko minucie doszli do pomieszczenia wyglądającego jak salon ... warty 30 000$.
Usiedli przy stole i zaczęli rozmawiać.
-Jak się nazywasz ? - zapytał tajemniczy staruszek.
-Scott Summers.
-Scott wiesz że jesteś mutantem ?
-Tak .
-To Dobrze.
-Chciałbyś jakoś to wykorzystać ?
-Chce mi Pan zaproponować zagranie w jakiejś reklamie czy coś sprzedać?
-Ani to ani to.Poszukuje mutantów do drużyny super herosów chce rozwijać zarówno twoje jak i innych mutantów.
-Mam nadzieje że to Pana nie urazi ale dlaczego?
-Mutanci w dzisiejszym świecie są dyskryminowani uważam że taka drużyna polepszyła by nasz wizerunek.
-Chwila Chwila jak to nasz ?
-Och zapomniałem wybacz. Scott też jestem mutantem potrafię czytać w myślach i dowolnie zmieniać umysł dowolnej osoby.
-Skoro tak to o czym teraz myślę?
-Szacujesz wartość tego pokoju.
-Dobra wierze Panu .
-Dobrze masz gdzie się podziać ?
-Nie .
-Eh 2 piętro pokój numer 12.
-Dobrze dziękuje .
Po jakiś 20 minutach Scott był już rozpakowany. W pokoju zdziwiło go to że były dwa łóżka i konsola.Po dobrych 10 minutach badania konsoli drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł znany już Scottowi 15-latek.Scott tylko spojrzał na niego i zaczęli rozmawiać
-Witam witam.Kurt tak ?
-Tak. Skąd wiesz ?
-Ta podłoga jest z papieru a salon jest centralnie pod nami wszystko słyszałem.
-Dziwne ja nic nie słyszałem.
-No cóż w razie czego możemy podsłuchiwać ludzi.A tak w ogóle jestem Scott Summers.
-Tak wiem.
-No cóż historia lubi się powtarzać. Skąd wiesz?
-Do tego instytutu wszedłem jakieś 45 sekund po tobie słyszałem twoją rozmowę z Profesorem.
-Czekaj on ma tytuł profesora ?
-Tak.
-Aha. Dobra to wygląda na to że zostaniemy współlokatorami.
-Na to wygląda.
-Dobra nie gadaj tylko łap pada.
-Jest tu konsola?
-Tak.
-Dobra w co gramy?
Po dobrym tygodniu w którym wszyscy zdołali się ze sobą zapoznać dowiedzieć się o tym że każdy z nich jest mutantem o planach drużyny X-men i o tym że Cyclops ma być przywódcą wszyscy usłyszeli w głowie komunikat.
-Moi drodzy każdy z was ma jak najszybciej przyjść do salonu.
I tak po 3 minutach w w pomieszczeniu spotkań byli już wszyscy Scott który jak to miał w zwyczaju myślał o pierdołach,Rudowłosa posiadająca umiejętności telepatii i telekinezy sympatia Cyclopsa czyli Jean Grey która przyjęła pseudonim Marvel Girl,Współlokator jak i najlepszy przyjaciel przywódcy przyszłych X-men czyli Kurt Wagner który gdy nie miał na ręku swojego zegarka wyglądał jak niebieski demon posiadający zdolność teleportacji który przyjął pseudonim Nightcrawler,Młody blondyn na którego zimno nie działa z umiejętnością kriokinezy czyli Bobby Drake który postanowił przyjąć pseudonim Iceman, młodą przenikającą przez ściany dziewczynę która starała się nie rzucać w oczy która mimo tego że ma na imię Katherine prosiła żeby mówić na nią Kitty która zastanawiała się który pseudonim byłby najlepszy Shadowcat,Ariel czy Sprite oraz młodą kradnącą właściwości dotykiem pogardliwą Anne Marie która ukrywała się pod pseudonimem Rogue. Jako ostatni pojawił się sam Profesor który przywitał przyszłych X-men słowami
-Moi drodzy, Projekt X-men startuje już dziś .Mam przygotowany na to specjalny pokój chodźcie za mną.
(tak wiem opis tych wszystkich postaci jest robiony na siłę ale chce żeby każdy znał skład moich X-men)Drużyna która już mogła nazywać się X-men posłusznie poszła za profesorem. za pobliskimi drzwiami znajdował się wielki srebrny pokój pełen monitorów klawiatur itp. na ścianie znajdowało się wielka szyba przez któą było widać jeszcze większy biały pusty pokój
-Ten pokój jest pokojem treningowym. Za pomocą tego komputera można zaprogramować co ma się tu znaleźć. - Powiedział Profesor i wyszedł.
Ta informacja wystarczyła X-men żeby w dwie godziny. zaprojektować i wytworzyć kostiumy oraz żeby trenować przez równe 24 godziny. (Wiem że końcówka brzmi nie najlepiej wena mi się skończyła później to poprawię ) X-men mogli już ruszać na misje. I robili to. Jednak nie było to nic poważnego. Misje te polegały na rekrutowaniu mutantów. I właśnie przez takie misje rezerwy X-men zasilili tacy mutanci jak Triage,Domino,Fantomex czy Longshot. Jednakże teraz przyszedł czas dla mutanta który gdyby nie istniał to życie Scotta potoczyło by się zupełnie inaczej. Dopiero podczas lotu na Hawaje gdzie ten mutant się znajdował, z głośnika zamontowanego w samolocie odezwał się głos Profesora.
-Scott,mam dla ciebie bardzo ważną informacje. Otóż mutant którego szukasz to ... to Twój Brat.
-Mówi Pan poważnie ? - zapytał zdziwiony Cyclops.
-Tak, zgadza się zarówno imię i nazwisko jak i DNA.
Przez pozostałą część drogi Cyke jak to czasami nazywano głównego bohatera tej historii zastanawiał się co powiedzieć swojemu bratu. Przecież nie widział go kilka lat.
(UWAGA ostrzegam że teraz historia może być lekko dziwna a dialogi głupie musiałem zakończyć wątek a skończyła mi się wena :P :v)
Scott po wylądowaniu znalazł swojego brata w jakiejś Hawajskiej knajpie popijającego Mojito i się do niego dosiadł.
- Nazywam się Scott Summers. Tak, wiem że jesteś zdziwiony że mam tak samo na nazwisko jak ty i że mam na imię jak twój brat. I tutaj jest pora na kolejny zwrot akcji w twoim życiu Alex, otóż ja jestem twoim bratem. - Przywitał się Scott.
-Mhm, ta jasne. - Odpowiedział pogardliwie Alex.
-Heh, też bym nie wierzył. - Odpowiedział Scott wyrywając zarówno sobie jak i swojemu bratu włos z głowy.
-Ej,nie musiałeś tego robić.
-Owszem musiałem. - Powiedział spokojnie Cyclops wkładając do dziwnego pudelka oba włosy.
- Widzisz? Jesteśmy braćmi. - Powiedział Scott pokazując wynik na pudełku
- Okej,no to witaj tęskniłem. - skapitulował w kłótni Alex.
-Ta,też tęskniłem X-men mogli już ruszać na misje. I robili to. Jednak nie było to nic poważnego. Misje te polegały na rekrutowaniu mutantów. I właśnie przez takie misje rezerwy X-men zasilili tacy mutanci jak Triage,Domino,Fantomex czy Longshot. Jednakże teraz przyszedł czas dla mutanta który gdyby nie istniał to życie Scotta potoczyło by się zupełnie inaczej. Dopiero podczas lotu na Hawaje gdzie ten mutant się znajdował, z głośnika zamontowanego w samolocie odezwał się głos Profesora.
-Scott,mam dla ciebie bardzo ważną informacje. Otóż mutant którego szukasz to ... to Twój Brat.
-Mówi Pan poważnie ? - zapytał zdziwiony Cyclops.
-Tak, zgadza się zarówno imię i nazwisko jak i DNA.
Przez pozostałą część drogi Cyke jak to czasami nazywano głównego bohatera tej historii zastanawiał się co powiedzieć swojemu bratu. Przecież nie widział go kilka lat.
(UWAGA ostrzegam że teraz historia może być lekko dziwna a dialogi głupie musiałem zakończyć wątek a skończyła mi się wena :P :v)
Scott po wylądowaniu znalazł swojego brata w jakiejś Hawajskiej knajpie popijającego Mojito i się do niego dosiadł.
- Nazywam się Scott Summers. Tak, wiem że jesteś zdziwiony że mam tak samo na nazwisko jak ty i że mam na imię jak twój brat. I tutaj jest pora na kolejny zwrot akcji w twoim życiu Alex, otóż ja jestem twoim bratem. - Przywitał się Scott.
-Mhm, ta jasne. - Odpowiedział pogardliwie Alex.
-Heh, też bym nie wierzył. - Odpowiedział Scott wyrywając zarówno sobie jak i swojemu bratu włos z głowy.
-Ej,nie musiałeś tego robić.
-Owszem musiałem. - Powiedział spokojnie Cyclops wkładając do dziwnego pudelka oba włosy.
- Widzisz? Jesteśmy braćmi. - Powiedział Scott pokazując wynik na pudełku
- Okej,no to witaj tęskniłem. - skapitulował w kłótni Alex.
-Ta,też tęskniłem. Ale do rzeczy. Masz gdzie się podziać ?
-Nie.
-Dobra chodź za mną. -Powiedział Cyke po czym zaprowadził brata do samolotu.
-Więc gdzie lecimy? - Zapytał się Alex.
-Do twojego nowego domu. - Odpowiedział Pierwszy X-man .
Po długiej rozmowie zarówno ze swoim bratem jak i Profesorem Alex wybrał sobie Pseudonim Havok i został kolejnym członkiem legendarnych X-men. Wkrótce szeregi X-men zasilili tacy mutanci jak posiadający super-siłę i zmieniający skórę w metal Collosus czy chociażby kontrolująca metal Polaris w której brat Scotta się zakochał. W życiu Scotta pojawiła się jeszcze jedna postać która wpłynęła na jego świat. Był to Dr.Hank McCoy. Tym razem nie Profesor a Jean. Musiała ćwiczyć korzystanie z CEREBRO czyli maszyny wykrywającej mutantów. Hank znajdował się w ZOO. Tym razem na misję nie ruszył sam Cyke a również Jean, wyruszyła na misję bo mutant którego szukali mógł być bardzo zwierzęcy. Rozmowy mutantów zaczęły się w samolocie.
-Proszę powiedz że mi się to śni. Lecimy samolotem,o pierwszej w nocy, ubrani w jakiś spandeks,pogadać z jakimś mutantem o którym wiemy tyle że nazywa się HankMcCoy ma niebieskie futro na całym ciele i że może zachowywać się jak goryl. - zaczął narzekać Przywódca X-ów.
-Eh,też bym chciała żeby to był sen. - Odpowiedziała zmęczona
-To CEREBRO Cię chyba wykańcza. Mam rację?
-Tak.
-To może zdrzemnij się a ja po pilotuje.
Scott nie usłyszał odpowiedzi na to pytanie. Usłyszał za to ciche chrapanie.
-Następny przystanek ZOO w Waszyngtonie. - Pomyślał Cyke odpalając silnik. Po półtorej godziny lotu nasi bohaterowie dolecieli już do stolicy USA.
-Jean,Jean już dolecieliśmy. - próbował obudzić towarzyszkę Scott.
-Co?
-Heh,Wstawaj już jesteśmy.
Bohaterowie wyszli z samolotu i zaczęli przeszukiwać ZOO. Po 2 godzinach chodzenia w tę i we w tę. Znaleźli klatkę w której siedział wielki humanoid z niebieskim futrem. Cyclops i Marvel Girl stanęli Przed klatką z humanoidem.
-Emm, Dr.HankMcCoy ? -Zapytał Scott.
-Yh,skąd znasz moje imię !? -Odpowiedział humanoid.
-Bla bla bla system wykrywający mutantów. Potem ci powiem. Teraz mam do Ciebie dwa pytanie. Masz gdzie się podziać ?
-Nie!
-A jak Cię wypuścimy nie zabijesz nas?
-Nie!
-Okej, porozmawiamy w samolocie tym czasem...
Scott wystrzelił ze swoich oczu wiązkę lasera która rozwaliła kraty i uwolniła Hanka, który przyjął pseudonim Beast.
-Scott,Złap swojego brata i spadochron a potem skoczcie ja dam radę.
Niestety Mama się myliła. Scott wykonał polecenia Matki tylko był jeden problem - spadochron się zepsuł.I wtedy Scott pierwszy raz użył swojego lasera. Laser zamortyzował upadek ale był jeden mały szkopuł ... Scott uszkodził swój mózg konkretniej tą cześć która odpowiadała za kontrolowanie lasera.Od tamtej chwili Cyclops bo taki pseudonim przyjął bohater tej historii jak tylko otworzył oczy wypuszczał z nich niszczycielski laser. Na szczęście okazało się że okulary odbijają laser prosto w oczy Scotta co nie sprawiało mu krzywdy. Scott włóczył się po świecie aż w końcu dołączył do drużyny X-men w której objął przywództwo. Ale to było o wiele później. Kiedy Scott przypałętał się do Instytutu Xaviera Dla Uzdolnionych zauważył że kawałek tablicy został zakryty liśćmi rosnącego obok drzewa.Scott rozejrzał się i odsłonił ujawnił się napis "Inaczej".Scott pomyślał
-Och to zmienia postać rzeczy.
i ponownie zakrył słowo inaczej.
Scott po przekroczeniu bramy zauważył kilka postaci : Rudowłosą Dziewczynę w jego wieku która od razu wpadła mu w oko ,Piętnastolatka z ciemnoniebieskimi włosami,Piętnastolatkę która starała się nie rzucać w oczy,Młodego blondyna który mimo tego że na dworze były tylko 2 stopnie Celsjusza był tylko w krótkich spodenkach i w bluzce z krótkimi rękawami i pół siwą młodą dziewczynę z wzrokiem ,,Pozabijam was wszystkich a potem nasikam na wasze groby". Scott pomyślał
- To będzie ciekawa historia
i podszedł to tych kilku postaci.
-Em wy też tutaj ? - Zapytał.
-Tak. - odpowiedzieli wszyscy chórem.
-A co tutaj w ogóle jest ?
-Instytut - odpowiedział Piętnastolatek.
-Gratuluje kapitanie oczywisty.
Nastała niezręczna cisza. Na szczęście szybko się skończyła.
-No dobra,nie wiem jak wy ale ja tam idę - Odezwał się przyszły przywódca X-men.
Jak postanowił tak zrobił.
Od razu gdy wszedł przywitał go tajemniczy człowiek na wózku dla niepełnosprawnych.
-Witaj młodzieńcze .
-Dzień dobry .
-Nazywam się Charles Xavier,chodź za mną musimy porozmawiać.
Scott poklepał się po kieszeniach żeby sprawdzić czy ma coś czym mógłby się obronić i pomyślał.
-W sumie przeżyłem katastrofę samolotową chyba atak staruszka na wózku też przeżyje
Następnie poszedł za nim.
Po lekko minucie doszli do pomieszczenia wyglądającego jak salon ... warty 30 000$.
Usiedli przy stole i zaczęli rozmawiać.
-Jak się nazywasz ? - zapytał tajemniczy staruszek.
-Scott Summers.
-Scott wiesz że jesteś mutantem ?
-Tak .
-To Dobrze.
-Chciałbyś jakoś to wykorzystać ?
-Chce mi Pan zaproponować zagranie w jakiejś reklamie czy coś sprzedać?
-Ani to ani to.Poszukuje mutantów do drużyny super herosów chce rozwijać zarówno twoje jak i innych mutantów.
-Mam nadzieje że to Pana nie urazi ale dlaczego?
-Mutanci w dzisiejszym świecie są dyskryminowani uważam że taka drużyna polepszyła by nasz wizerunek.
-Chwila Chwila jak to nasz ?
-Och zapomniałem wybacz. Scott też jestem mutantem potrafię czytać w myślach i dowolnie zmieniać umysł dowolnej osoby.
-Skoro tak to o czym teraz myślę?
-Szacujesz wartość tego pokoju.
-Dobra wierze Panu .
-Dobrze masz gdzie się podziać ?
-Nie .
-Eh 2 piętro pokój numer 12.
-Dobrze dziękuje .
Po jakiś 20 minutach Scott był już rozpakowany. W pokoju zdziwiło go to że były dwa łóżka i konsola.Po dobrych 10 minutach badania konsoli drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł znany już Scottowi 15-latek.Scott tylko spojrzał na niego i zaczęli rozmawiać
-Witam witam.Kurt tak ?
-Tak. Skąd wiesz ?
-Ta podłoga jest z papieru a salon jest centralnie pod nami wszystko słyszałem.
-Dziwne ja nic nie słyszałem.
-No cóż w razie czego możemy podsłuchiwać ludzi.A tak w ogóle jestem Scott Summers.
-Tak wiem.
-No cóż historia lubi się powtarzać. Skąd wiesz?
-Do tego instytutu wszedłem jakieś 45 sekund po tobie słyszałem twoją rozmowę z Profesorem.
-Czekaj on ma tytuł profesora ?
-Tak.
-Aha. Dobra to wygląda na to że zostaniemy współlokatorami.
-Na to wygląda.
-Dobra nie gadaj tylko łap pada.
-Jest tu konsola?
-Tak.
-Dobra w co gramy?
Po dobrym tygodniu w którym wszyscy zdołali się ze sobą zapoznać dowiedzieć się o tym że każdy z nich jest mutantem o planach drużyny X-men i o tym że Cyclops ma być przywódcą wszyscy usłyszeli w głowie komunikat.
-Moi drodzy każdy z was ma jak najszybciej przyjść do salonu.
I tak po 3 minutach w w pomieszczeniu spotkań byli już wszyscy Scott który jak to miał w zwyczaju myślał o pierdołach,Rudowłosa posiadająca umiejętności telepatii i telekinezy sympatia Cyclopsa czyli Jean Grey która przyjęła pseudonim Marvel Girl,Współlokator jak i najlepszy przyjaciel przywódcy przyszłych X-men czyli Kurt Wagner który gdy nie miał na ręku swojego zegarka wyglądał jak niebieski demon posiadający zdolność teleportacji który przyjął pseudonim Nightcrawler,Młody blondyn na którego zimno nie działa z umiejętnością kriokinezy czyli Bobby Drake który postanowił przyjąć pseudonim Iceman, młodą przenikającą przez ściany dziewczynę która starała się nie rzucać w oczy która mimo tego że ma na imię Katherine prosiła żeby mówić na nią Kitty która zastanawiała się który pseudonim byłby najlepszy Shadowcat,Ariel czy Sprite oraz młodą kradnącą właściwości dotykiem pogardliwą Anne Marie która ukrywała się pod pseudonimem Rogue. Jako ostatni pojawił się sam Profesor który przywitał przyszłych X-men słowami
-Moi drodzy, Projekt X-men startuje już dziś .Mam przygotowany na to specjalny pokój chodźcie za mną.
(tak wiem opis tych wszystkich postaci jest robiony na siłę ale chce żeby każdy znał skład moich X-men)Drużyna która już mogła nazywać się X-men posłusznie poszła za profesorem. za pobliskimi drzwiami znajdował się wielki srebrny pokój pełen monitorów klawiatur itp. na ścianie znajdowało się wielka szyba przez któą było widać jeszcze większy biały pusty pokój
-Ten pokój jest pokojem treningowym. Za pomocą tego komputera można zaprogramować co ma się tu znaleźć. - Powiedział Profesor i wyszedł.
Ta informacja wystarczyła X-men żeby w dwie godziny. zaprojektować i wytworzyć kostiumy oraz żeby trenować przez równe 24 godziny. (Wiem że końcówka brzmi nie najlepiej wena mi się skończyła później to poprawię ) X-men mogli już ruszać na misje. I robili to. Jednak nie było to nic poważnego. Misje te polegały na rekrutowaniu mutantów. I właśnie przez takie misje rezerwy X-men zasilili tacy mutanci jak Triage,Domino,Fantomex czy Longshot. Jednakże teraz przyszedł czas dla mutanta który gdyby nie istniał to życie Scotta potoczyło by się zupełnie inaczej. Dopiero podczas lotu na Hawaje gdzie ten mutant się znajdował, z głośnika zamontowanego w samolocie odezwał się głos Profesora.
-Scott,mam dla ciebie bardzo ważną informacje. Otóż mutant którego szukasz to ... to Twój Brat.
-Mówi Pan poważnie ? - zapytał zdziwiony Cyclops.
-Tak, zgadza się zarówno imię i nazwisko jak i DNA.
Przez pozostałą część drogi Cyke jak to czasami nazywano głównego bohatera tej historii zastanawiał się co powiedzieć swojemu bratu. Przecież nie widział go kilka lat.
(UWAGA ostrzegam że teraz historia może być lekko dziwna a dialogi głupie musiałem zakończyć wątek a skończyła mi się wena :P :v)
Scott po wylądowaniu znalazł swojego brata w jakiejś Hawajskiej knajpie popijającego Mojito i się do niego dosiadł.
- Nazywam się Scott Summers. Tak, wiem że jesteś zdziwiony że mam tak samo na nazwisko jak ty i że mam na imię jak twój brat. I tutaj jest pora na kolejny zwrot akcji w twoim życiu Alex, otóż ja jestem twoim bratem. - Przywitał się Scott.
-Mhm, ta jasne. - Odpowiedział pogardliwie Alex.
-Heh, też bym nie wierzył. - Odpowiedział Scott wyrywając zarówno sobie jak i swojemu bratu włos z głowy.
-Ej,nie musiałeś tego robić.
-Owszem musiałem. - Powiedział spokojnie Cyclops wkładając do dziwnego pudelka oba włosy.
- Widzisz? Jesteśmy braćmi. - Powiedział Scott pokazując wynik na pudełku
- Okej,no to witaj tęskniłem. - skapitulował w kłótni Alex.
-Ta,też tęskniłem X-men mogli już ruszać na misje. I robili to. Jednak nie było to nic poważnego. Misje te polegały na rekrutowaniu mutantów. I właśnie przez takie misje rezerwy X-men zasilili tacy mutanci jak Triage,Domino,Fantomex czy Longshot. Jednakże teraz przyszedł czas dla mutanta który gdyby nie istniał to życie Scotta potoczyło by się zupełnie inaczej. Dopiero podczas lotu na Hawaje gdzie ten mutant się znajdował, z głośnika zamontowanego w samolocie odezwał się głos Profesora.
-Scott,mam dla ciebie bardzo ważną informacje. Otóż mutant którego szukasz to ... to Twój Brat.
-Mówi Pan poważnie ? - zapytał zdziwiony Cyclops.
-Tak, zgadza się zarówno imię i nazwisko jak i DNA.
Przez pozostałą część drogi Cyke jak to czasami nazywano głównego bohatera tej historii zastanawiał się co powiedzieć swojemu bratu. Przecież nie widział go kilka lat.
(UWAGA ostrzegam że teraz historia może być lekko dziwna a dialogi głupie musiałem zakończyć wątek a skończyła mi się wena :P :v)
Scott po wylądowaniu znalazł swojego brata w jakiejś Hawajskiej knajpie popijającego Mojito i się do niego dosiadł.
- Nazywam się Scott Summers. Tak, wiem że jesteś zdziwiony że mam tak samo na nazwisko jak ty i że mam na imię jak twój brat. I tutaj jest pora na kolejny zwrot akcji w twoim życiu Alex, otóż ja jestem twoim bratem. - Przywitał się Scott.
-Mhm, ta jasne. - Odpowiedział pogardliwie Alex.
-Heh, też bym nie wierzył. - Odpowiedział Scott wyrywając zarówno sobie jak i swojemu bratu włos z głowy.
-Ej,nie musiałeś tego robić.
-Owszem musiałem. - Powiedział spokojnie Cyclops wkładając do dziwnego pudelka oba włosy.
- Widzisz? Jesteśmy braćmi. - Powiedział Scott pokazując wynik na pudełku
- Okej,no to witaj tęskniłem. - skapitulował w kłótni Alex.
-Ta,też tęskniłem. Ale do rzeczy. Masz gdzie się podziać ?
-Nie.
-Dobra chodź za mną. -Powiedział Cyke po czym zaprowadził brata do samolotu.
-Więc gdzie lecimy? - Zapytał się Alex.
-Do twojego nowego domu. - Odpowiedział Pierwszy X-man .
Po długiej rozmowie zarówno ze swoim bratem jak i Profesorem Alex wybrał sobie Pseudonim Havok i został kolejnym członkiem legendarnych X-men. Wkrótce szeregi X-men zasilili tacy mutanci jak posiadający super-siłę i zmieniający skórę w metal Collosus czy chociażby kontrolująca metal Polaris w której brat Scotta się zakochał. W życiu Scotta pojawiła się jeszcze jedna postać która wpłynęła na jego świat. Był to Dr.Hank McCoy. Tym razem nie Profesor a Jean. Musiała ćwiczyć korzystanie z CEREBRO czyli maszyny wykrywającej mutantów. Hank znajdował się w ZOO. Tym razem na misję nie ruszył sam Cyke a również Jean, wyruszyła na misję bo mutant którego szukali mógł być bardzo zwierzęcy. Rozmowy mutantów zaczęły się w samolocie.
-Proszę powiedz że mi się to śni. Lecimy samolotem,o pierwszej w nocy, ubrani w jakiś spandeks,pogadać z jakimś mutantem o którym wiemy tyle że nazywa się HankMcCoy ma niebieskie futro na całym ciele i że może zachowywać się jak goryl. - zaczął narzekać Przywódca X-ów.
-Eh,też bym chciała żeby to był sen. - Odpowiedziała zmęczona
-To CEREBRO Cię chyba wykańcza. Mam rację?
-Tak.
-To może zdrzemnij się a ja po pilotuje.
Scott nie usłyszał odpowiedzi na to pytanie. Usłyszał za to ciche chrapanie.
-Następny przystanek ZOO w Waszyngtonie. - Pomyślał Cyke odpalając silnik. Po półtorej godziny lotu nasi bohaterowie dolecieli już do stolicy USA.
-Jean,Jean już dolecieliśmy. - próbował obudzić towarzyszkę Scott.
-Co?
-Heh,Wstawaj już jesteśmy.
Bohaterowie wyszli z samolotu i zaczęli przeszukiwać ZOO. Po 2 godzinach chodzenia w tę i we w tę. Znaleźli klatkę w której siedział wielki humanoid z niebieskim futrem. Cyclops i Marvel Girl stanęli Przed klatką z humanoidem.
-Emm, Dr.HankMcCoy ? -Zapytał Scott.
-Yh,skąd znasz moje imię !? -Odpowiedział humanoid.
-Bla bla bla system wykrywający mutantów. Potem ci powiem. Teraz mam do Ciebie dwa pytanie. Masz gdzie się podziać ?
-Nie!
-A jak Cię wypuścimy nie zabijesz nas?
-Nie!
-Okej, porozmawiamy w samolocie tym czasem...
Scott wystrzelił ze swoich oczu wiązkę lasera która rozwaliła kraty i uwolniła Hanka, który przyjął pseudonim Beast.
sobota, 14 marca 2015
Witam
Witam
na stronie
na stronie
Będę tutaj pisał moje własne historie o postaciach Marvel Comics. Głównie o X-menach. No dobra przyznaje się RACZEJ tylko o X-menach z gościnnymi występami innych postaci ;). Informuję też że mam dość duże problemy z interpunkcją więc proszę o wyrozumiałość. Również jako moi czytelnicy powinniście wiedzieć że będę zmieniał historie danych postaci. Dane wydarzenia nie będą miały miejsca. Inne będą przekręcone więc radzę nie spodziewać że to będą komiksy moimi słowami. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)