Nastał czas pierwszej misji. Była to walka z tajemniczym mistrzem magnetyzmu chowającym się pod pseudonimem Magneto
. Był to stary przyjaciel Prof. Xaviera. Atakował on wieże wielkiego i młodego miliardera Tonego Starka. Niektórzy znali go jako Iron man. Dopiero w samolocie X-men dostali wiadomość od Profesora że oprócz mistrza magnetyzmu znajdowała się tam jeszcze dwójka mutantów. Superszybki Pietro aka Quicksilver i jego siostra Wanda chowająca się pod pseudonimem Scarlet Witch. Ze względu na tą dwójkę X-men wezwali dwójkę rekrutów Colossusa i Fantomexa. X-i byli już na miejscu.-Oh, X-men... Uczniowie mojego wroga... a może mojego przyjaciela hmmm... - Powiedział Magneto gdy tylko zobaczył swoich wrogów.-Fantomex, strzelaj! - Taki rozkaz wydał przywódca drużyny.
P90 którą Charlie bo tak Fantomex się nazywa zwykle ma przyczepioną do pasa poszła w ruch i 50 naboi wyleciało z lufy broni w stronę Magneto. Mistrz magnetyzmu tylko uśmiechnął się kątem ust i sprawił że cały wszystkie pociski upadły niczym w "Matrixie".
-Colossus, Teraz! - Tego ruchu Scott nie przemyślał. Metalowy Rosjanin posłużył Ericowi za łatwy oręż. Pod jechały radiowozy. Magneto tylko nimi rzucił a z jednego wyrwał mikrofon.
-Ludzie! -zaczął swój monolog.
-Niższe formy życia!
-W tym budynku, jest uwięzione 25000 osób. -Powiedział po czym wskazał na Stark Tower.
-Sam budynek wybuchnie za półtorej godziny.
-Ale jeśli oddacie mi władze to ocalę sam budynek jak i ludzi w nim uwięzionych.
Sam budynek produkował 95% amerykańskiej broni i 90% całej technologi. Był to budynek należący do młodego milionera - Tonego Starka. Znanego również jako Iron-man. Cyke długo nie myśląc wydał szybkie polecenie
-Marvel Girl, wiesz co robić!
-Nie mogę, to przez ten...ten hełm.
Magneto odczuł próby opętania jego umysłu.
-Hmm... Słodkie Marvel Girl...
-Na przyszłość nie zabieraj kolczyków na misję. -Skończył wypowiedź po czym rzucił kolczykami a zarazem Jean o pobliską ścianę.
-Nightcrawler, zdejmij mu ten garnek! - krzyknął Cyclops.
Włochaty Niemiec tylko się uśmiechnął i teleportował na głowę Magneto, po chwili poddusił mistrza magnetyzmu i próbował zdjąć mu hełm. Magnus bo tak czasami mówiono na Magneto tylko się uśmiechnął i za pomocą swoich mocy podniósł "garnek", który uderzył Nightcrawlera prosto w twarz co strąciło Niemca. Już miał rozpaplać się o beton ale w porę zdążył użyć teleportacji. -Iceman, Beast, wiecie co robić! - Przywódca wydał kolejne polecenia
Najpierw zaatakował Iceman. Wrogi mutant został zamrożony. Następnie skoczył Beast.
-Przestań ty małpo! - Zaczął krzyczeć Magnus. Następnym ruchem mistrza magnetyzmu było odepchnięcie Lodu i Hanka McCoya od siebie polem magnetycznym.
-Polaris,Havok,Fantomex, atakujcie! -Cyclops wydał kolejny rozkaz i sam strzelił w Magneto. Havok i Fantomex wykonali rozkaz jednak zielonowłosa Polaris nie.
-Oh urocze... Ale wiecie co? Zaczynacie mnie denerwować! - Powiedział mutant i zasłonił się polem magnetycznym. Następnym ruchem Erica Magnusa był rzut wizjerem Cyke'a i pasem Fantomexa w wieże. Po pięciu minutach stękania Cyke się podniósł.
-No pięknie!
-Co? -Spytał się po czym wstał Fantomex.
-Jesteśmy w Stark Tower! Cudownie, i to na szycie!
-I jesteśmy okaleczeni!
-Wedle z zasadami BHP w takim dużym budynku na każdym piętrze musi być apteczka.
-Jest!
-To trzeba się opatrzyć i zjechać na dół.
-Czemu na dół?
-Gdybyś był terrorystą gdzie byś umieścił bombę?
-Okej.
Po opatrzeniu się i zjechaniu trzech pięter. Cyke poczuł dym "PADNIJ!" krzyknął.
-Ręce do góry, śmiecie. - Usłyszeli.
- Wow wow wow, Jesteśmy herosami! . Powiedział Cyclops przez zamknięte drzwi windy.
-Akurat! -dało się słyszeć głos po czym drzwi wybuchły!
-Posłuchaj, ten budynek wybuchnie! Chcemy go uratować! - Zaczął tłumaczyć się Cyclops.
Dym po wybuchu zniknął. Bohaterom dało się widzieć twarz postaci, która ich zaatakowała. A był to sam ulubieniec wielu kobiet,milioner,filantrop,wielki producent broni - Tony Stark znany również jako Iron Man.
-Spokojnie, Ten budynek wybuchnie! Jest tu uwięzione około 25000 osób. Chcemy je uratować! - Kontynuował tłumaczenie się Cyclops.
-Chwila, znam każdego na rynku superbohaterskim a Was widzę pierwszy raz w życiu!
-Jesteśmy nowi.
-Okej,zajmijcie się tym.
-Widzisz nie chcemy pomocy bo przyda się wzrost reputac... Zaraz? Nie proponujesz pomocy?
-Nie, nie chce mi się.
-Emm... Dobra poradzimy sobie sami. -Skończył i nacisnął przycisk w windzie.
-Dziwak. -Dodał po zamknięciu drzwi.
Po zjechaniu na sam dół bo aż do piwnicy zobaczyli rodzeństwo, superszybkiego Pietro i edytującą rzeczywistość Wandę. Cyclops milczał. Na Wandę nie zwracał uwagi jednak zainteresował się Pietrem.
-Nie chcecie tego robić. - Powiedział Cyke po czym spojrzał na bombę za , którą były drzwi gdzie byli zamknięci zakładnicy.
-Co? - Powiedział Quicksilver i podbiegł do Cyclopsa
-Dobrze Ci z oczu patrzy.
-Tobie z oczu widać zabójczą energię.
-Robisz to bo Ci tata karzę.
-Eh, masz racje.
-Chcesz się przyłączyć?
-Jasne.
-A Ty, Wanda?
-Zapomnij. -Powiedziała po czym zmieniła siebie w powietrze i uciekła.
Po tej rozmowie cała trójka uwolniła więźniów i rozbroiła bombę. Po wyjściu z budynku Pietro biegnąc po ścianie podbiegł do Magneto i walnął go w twarz z prędkością 200 kilometrów na godzinę.
-Wybacz tatulku ale musiałem. Dla wyższych wartości, musiałem.
Po krótkiej rozmowie o tym co ten szybki zbir tu robi cała drużyna wróciła do samolotu. A przez ściany samolotu było słychać "Uwaga,Ci ludzie są spoko bo ja tak mówię". Profesor chętnie przyjął Pietra Maximoffa do X-men. Pozostała tylko jedna sprawa. Dlaczego Polaris nie zaatakowała Magneto? Kiedy Havok ją o to spytał odpowiedziała "Bo widzisz, Magneto to mój ojciec.".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz