Byłem jedną z niewielu osób, które przetrwały Inkruzje, ale tak jak Black Panther czy Star-Lord ja nie znalazłem się na Battleworldzie, ja przeniosłem się z Kangiem do Timestream. Wiem co się stało w poprzednim świecie, ale nie wiem co się dzieje teraz, nie wiem nic o tym co jest wokół mnie, a to dlatego, że właśnie przechodzę Terragenezę. Boję się jak będę wyglądał, gdy wyjdę z kokonu, boję się czy moi bliscy przeżyli, boję się... wszystkiego.
Czułem, że minęły wieki, tak wiele przemyślałem sobie. Obudziłem się już na Ziemi. Kang mi powiedział, że to jest nowe uniwersum, a wyglądało jak to moje. Spytałem się go jak długo byłem w kokonie:
- Mój drogi chłopcze czas jest względny- powiedział to tonem typowego poczciwego wujaszka.
- A więc powiedz mi co się działo, gdy byłem w kokonie- na jego twarzy pojawił się smutek.
- Dobrze- zaczął wszystko mówić. Opowiedział mi wszytko co się stało od mojego spotkania z ojcem do tego momentu.
- A ja przez ten cały czas byłem w kokonie?
- Tak- odpowiedział mi.
- Czyli byłem w kokonie parę lat?
- Mój chłopcze jak już mówiłem czas jest względny
W chwilę później, pojawił się mój ojciec. Był gotów na wszystko żeby mnie odzyskać. Był wściekły. Razem z nim przybyli Maximus, Flint, i Crystal.
- Synu wróciłem po ciebie- niby tego nie powiedział tego, ale ja wyczytałem to z jego myśli.
W głowie miałem mętlik. Przecież to nie był mój prawdziwy ojciec, mój tata zginął podczas Inkruzji, ale on tu stał, taki sam jak mój prawdziwy ojciec. Nie wiedziałem co robić, więc po prostu siadłem na ławce (razem z Kangiem przenieśliśmy się z Timestream do Central Parku). Mój ojciec zaatakował pierwszy.Kang użył pola siłowego i przeżył. Nie wiedziałem komu kibicować. Krzyknąłem:
- Stop!
Wtedy się okazało, że mam zdolności soniczne jak mój ojciec, choć słabsze. Plusem było to, że wszyscy się uspokoili, lecz nie na długo. Po chwili rozpętała się wojna, która trwa do dziś. Wojna, która zniszczyła większość ludzkości, przez przeżyli prawie sami mutanci i Inhumans. Stałem się zastępcą króla Inhumans (tak wybrałem stronę ojca). Jakby nie wystarczyło, że Scott Summers wzniecił rebelie przeciwko zwyczajnym ludziom. Trochę żal mi tego, że zginął, dobry był z niego facet. Teraz żyje jego córka Ruby, która dokańcza dzieło tatusia. Z chęcią bym jej pomógł, ale teraz jestem zajęty wojną z Kangiem, co jest bardzo trudne biorąc pod uwagę to, że on jest imperatorem z XXXI wieku.
Tak na szybko, w zamian następna część będzie dłuższa
OdpowiedzUsuń