niedziela, 15 marca 2015

Cyclops FanFicition #1

Dawno temu kiedy Cyclops miał ledwo 10 lat wracał z wakacji razem z o 2 lata młodszym bratem Alexem nazywanym później Havokiem,Mamą,i Tatą pilotem samolotu.Lot przebiegał spokojnie... za spokojnie gdy naglę sytuacja zmieniła się o 180 stopni.W samolot strzelili kosmici wszystko zaczęło płonąć. Mama Scotta mówiła
-Scott,Złap swojego brata i spadochron a potem skoczcie ja dam radę.
Niestety Mama się myliła. Scott wykonał polecenia Matki tylko był jeden problem - spadochron się zepsuł.I wtedy Scott pierwszy raz użył swojego lasera. Laser zamortyzował upadek  ale był jeden mały szkopuł ... Scott uszkodził swój mózg konkretniej tą cześć która odpowiadała za kontrolowanie lasera.Od tamtej chwili Cyclops bo taki pseudonim przyjął bohater tej historii jak tylko otworzył oczy wypuszczał z nich niszczycielski laser. Na szczęście okazało się że okulary odbijają laser prosto w oczy Scotta co nie sprawiało mu krzywdy. Scott włóczył się po świecie aż w końcu dołączył do drużyny X-men w której objął przywództwo. Ale to było o wiele później. Kiedy Scott przypałętał się do Instytutu Xaviera Dla Uzdolnionych zauważył że kawałek tablicy został zakryty liśćmi rosnącego obok drzewa.Scott rozejrzał się i odsłonił ujawnił się napis "Inaczej".Scott pomyślał 

-Och to zmienia postać rzeczy.
i ponownie zakrył słowo inaczej.
Scott po przekroczeniu bramy zauważył kilka postaci : Rudowłosą Dziewczynę w jego wieku która od razu wpadła mu w oko ,Piętnastolatka z ciemnoniebieskimi włosami,Piętnastolatkę która starała się nie rzucać w oczy,Młodego blondyna który mimo tego że na dworze były tylko 2 stopnie Celsjusza był tylko w krótkich spodenkach i w bluzce z krótkimi rękawami i pół siwą młodą dziewczynę z wzrokiem ,,Pozabijam was wszystkich a potem nasikam na wasze groby". Scott pomyślał
- To będzie ciekawa historia
i podszedł to tych kilku postaci.
-Em wy też tutaj ? - Zapytał.
-Tak. - odpowiedzieli wszyscy chórem.
-A co tutaj w ogóle jest ?
-Instytut - odpowiedział Piętnastolatek.
-Gratuluje kapitanie oczywisty.
Nastała niezręczna cisza. Na szczęście szybko się skończyła.
-No dobra,nie wiem jak wy ale ja tam idę - Odezwał się przyszły przywódca X-men.
Jak postanowił tak zrobił.
Od razu gdy wszedł przywitał go tajemniczy człowiek na wózku dla niepełnosprawnych.
-Witaj młodzieńcze .
-Dzień dobry .
-Nazywam się Charles Xavier,chodź za mną musimy porozmawiać.
Sco
tt poklepał się po kieszeniach żeby sprawdzić czy ma coś czym mógłby się obronić i pomyślał.
-W sumie przeżyłem katastrofę samolotową chyba atak staruszka na wózku też przeżyje
Następnie poszedł za nim.
Po lekko minucie doszli do pomieszczenia wyglądającego jak salon ... warty 30 000$.
 Usiedli przy stole i zaczęli rozmawiać.
-Jak się nazywasz ? - zapytał tajemniczy staruszek.
-Scott Summers.
-Scott wiesz że jesteś mutantem ?
-Tak .
-To Dobrze.
-Chciałbyś jakoś to wykorzystać ?

-Chce mi Pan zaproponować zagranie w jakiejś reklamie czy coś sprzedać?
-Ani to ani to.Poszukuje mutantów do drużyny super herosów chce rozwijać zarówno twoje jak i innych mutantów.
-Mam nadzieje że to Pana nie urazi ale dlaczego?
-Mutanci w dzisiejszym świecie są dyskryminowani uważam że taka drużyna polepszyła by nasz wizerunek.
-Chwila Chwila jak to nasz ?
-Och zapomniałem wybacz. Scott też jestem mutantem potrafię czytać w myślach i dowolnie zmieniać umysł dowolnej osoby.
-Skoro tak to o czym teraz myślę?
-Szacujesz wartość tego pokoju.
-Dobra wierze Panu .
-Dobrze masz gdzie się podziać ?
-Nie .
-Eh 2 piętro pokój numer 12.
-Dobrze dziękuje .
Po jakiś 20 minutach Scott był już rozpakowany. W pokoju zdziwiło go to że były dwa łóżka i konsola.Po dobrych 10 minutach badania konsoli drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł znany już Scottowi 15-latek.Scott tylko spojrzał na niego i zaczęli rozmawiać
-Witam witam.Kurt tak ?
-Tak. Skąd wiesz ?
-Ta podłoga jest z papieru a salon jest centralnie pod nami wszystko słyszałem.
-Dziwne ja nic nie słyszałem.
-No cóż w razie czego możemy podsłuchiwać ludzi.A tak w ogóle jestem Scott Summers.
-Tak wiem.
-No cóż historia lubi się powtarzać. Skąd wiesz?
-Do tego instytutu wszedłem jakieś 45 sekund po tobie słyszałem twoją rozmowę z Profesorem.
-Czekaj on ma tytuł profesora ?
-Tak.
-Aha. Dobra to wygląda na to że zostaniemy współlokatorami.
-Na to wygląda.
-Dobra nie gadaj tylko łap pada.
-Jest tu konsola?
-Tak.
-Dobra w co gramy?
Po dobrym tygodniu w którym wszyscy zdołali się ze sobą zapoznać dowiedzieć się o tym że każdy z nich jest mutantem o planach drużyny X-men i o tym że Cyclops ma być przywódcą wszyscy usłyszeli w głowie komunikat.
-Moi drodzy każdy z was ma jak najszybciej przyjść do salonu.
I tak po 3 minutach w w pomieszczeniu spotkań byli już wszyscy Scott który jak to miał w zwyczaju myślał o pierdołach,Rudowłosa posiadająca umiejętności telepatii i telekinezy  sympatia Cyclopsa czyli Jean Grey która przyjęła pseudonim Marvel Girl,Współlokator jak i najlepszy przyjaciel przywódcy przyszłych X-men czyli Kurt Wagner który gdy nie miał na ręku swojego zegarka wyglądał jak niebieski demon posiadający zdolność teleportacji  który przyjął pseudonim Nightcrawler,Młody blondyn na którego zimno nie działa z umiejętnością kriokinezy czyli Bobby Drake który postanowił przyjąć pseudonim Iceman, młodą przenikającą przez ściany dziewczynę która starała się nie rzucać w oczy która mimo tego że ma na imię Katherine prosiła żeby mówić na nią Kitty która zastanawiała się który pseudonim byłby najlepszy Shadowcat,Ariel czy Sprite oraz młodą kradnącą właściwości dotykiem  pogardliwą Anne Marie która ukrywała się pod pseudonimem Rogue.  Jako ostatni pojawił się sam Profesor który przywitał przyszłych X-men słowami
-Moi drodzy, Projekt X-men startuje już dziś .Mam przygotowany na to specjalny pokój chodźcie  za mną.

(tak wiem opis tych wszystkich postaci jest robiony na siłę ale chce żeby każdy znał skład moich X-men)Drużyna która już mogła nazywać się X-men posłusznie poszła za profesorem. za pobliskimi  drzwiami znajdował się wielki srebrny pokój  pełen monitorów klawiatur itp. na ścianie znajdowało się wielka szyba przez któą było widać jeszcze większy biały pusty pokój
-Ten pokój jest pokojem treningowym. Za pomocą tego komputera można zaprogramować co ma się tu  znaleźć. - Powiedział Profesor i wyszedł.
Ta informacja wystarczyła X-men żeby w dwie godziny. zaprojektować i  wytworzyć kostiumy oraz żeby trenować przez równe 24 godziny. (Wiem że końcówka brzmi nie najlepiej   wena mi się skończyła później to poprawię ) X-men mogli już ruszać na misje. I robili to. Jednak nie było to nic poważnego. Misje te polegały na rekrutowaniu mutantów. I właśnie przez takie misje rezerwy X-men zasilili tacy mutanci jak Triage,Domino,Fantomex czy Longshot. Jednakże teraz przyszedł czas dla mutanta który gdyby nie istniał to życie Scotta potoczyło by się zupełnie inaczej. Dopiero podczas lotu na Hawaje gdzie ten mutant się znajdował, z głośnika  zamontowanego w samolocie odezwał się głos Profesora. 

-Scott,mam dla ciebie bardzo ważną informacje. Otóż mutant którego szukasz to ... to Twój Brat.
-Mówi Pan poważnie ? - zapytał zdziwiony Cyclops.
-Tak, zgadza się zarówno imię i nazwisko jak i DNA.
 Przez pozostałą część drogi Cyke jak to czasami nazywano głównego bohatera tej historii zastanawiał się co powiedzieć swojemu bratu. Przecież nie widział go kilka lat.
(UWAGA ostrzegam że teraz historia może być lekko dziwna a dialogi głupie musiałem zakończyć wątek a skończyła mi się wena :P :v) 
Scott po wylądowaniu znalazł swojego brata w jakiejś Hawajskiej knajpie popijającego Mojito i się do niego dosiadł.
- Nazywam się Scott Summers. Tak, wiem że jesteś zdziwiony że mam tak samo na nazwisko jak ty i że mam na imię jak twój brat. I tutaj jest pora na kolejny zwrot akcji w twoim życiu Alex, otóż ja jestem twoim bratem. - Przywitał się Scott.
-Mhm, ta jasne. - Odpowiedział pogardliwie Alex.
-Heh, też bym nie wierzył. - Odpowiedział Scott wyrywając zarówno sobie jak i swojemu bratu włos z głowy.
-Ej,nie musiałeś tego robić. 
-Owszem musiałem. - Powiedział spokojnie Cyclops wkładając do dziwnego pudelka oba włosy.
- Widzisz? Jesteśmy braćmi. - Powiedział Scott pokazując wynik na pudełku 
- Okej,no to witaj tęskniłem. - skapitulował w kłótni Alex. 
-Ta,też tęskniłem X-men mogli już ruszać na misje. I robili to. Jednak nie było to nic poważnego. Misje te polegały na rekrutowaniu mutantów. I właśnie przez takie misje rezerwy X-men zasilili tacy mutanci jak Triage,Domino,Fantomex czy Longshot. Jednakże teraz przyszedł czas dla mutanta który gdyby nie istniał to życie Scotta potoczyło by się zupełnie inaczej. Dopiero podczas lotu na Hawaje gdzie ten mutant się znajdował, z głośnika  zamontowanego w samolocie odezwał się głos Profesora. 
-Scott,mam dla ciebie bardzo ważną informacje. Otóż mutant którego szukasz to ... to Twój Brat.
-Mówi Pan poważnie ? - zapytał zdziwiony Cyclops.
-Tak, zgadza się zarówno imię i nazwisko jak i DNA.
 Przez pozostałą część drogi Cyke jak to czasami nazywano głównego bohatera tej historii zastanawiał się co powiedzieć swojemu bratu. Przecież nie widział go kilka lat.
(UWAGA ostrzegam że teraz historia może być lekko dziwna a dialogi głupie musiałem zakończyć wątek a skończyła mi się wena :P :v) 
Scott po wylądowaniu znalazł swojego brata w jakiejś Hawajskiej knajpie popijającego Mojito i się do niego dosiadł.
- Nazywam się Scott Summers. Tak, wiem że jesteś zdziwiony że mam tak samo na nazwisko jak ty i że mam na imię jak twój brat. I tutaj jest pora na kolejny zwrot akcji w twoim życiu Alex, otóż ja jestem twoim bratem. - Przywitał się Scott.
-Mhm, ta jasne. - Odpowiedział pogardliwie Alex.
-Heh, też bym nie wierzył. - Odpowiedział Scott wyrywając zarówno sobie jak i swojemu bratu włos z głowy.
-Ej,nie musiałeś tego robić. 
-Owszem musiałem. - Powiedział spokojnie Cyclops wkładając do dziwnego pudelka oba włosy.
- Widzisz? Jesteśmy braćmi. - Powiedział Scott pokazując wynik na pudełku 
- Okej,no to witaj tęskniłem. - skapitulował w kłótni Alex. 
-Ta,też tęskniłem. Ale do rzeczy. Masz gdzie się podziać ? 
-Nie.
-Dobra chodź za mną. -Powiedział Cyke po czym zaprowadził brata do samolotu.
-Więc gdzie lecimy? - Zapytał się Alex.
-Do twojego nowego domu. - Odpowiedział Pierwszy X-man .
  Po długiej rozmowie zarówno ze swoim bratem jak i Profesorem Alex wybrał sobie Pseudonim Havok i został kolejnym członkiem legendarnych X-men. Wkrótce szeregi X-men zasilili tacy mutanci jak posiadający super-siłę i zmieniający skórę w metal  Collosus czy chociażby kontrolująca metal Polaris w której brat Scotta się zakochał. W życiu Scotta pojawiła się jeszcze jedna postać która wpłynęła na jego świat. Był to Dr.Hank McCoy. Tym razem nie Profesor a Jean. Musiała ćwiczyć korzystanie z CEREBRO czyli maszyny wykrywającej mutantów. Hank znajdował się w ZOO. Tym razem na misję nie ruszył sam Cyke a również Jean, wyruszyła na misję bo mutant którego szukali mógł być bardzo zwierzęcy. Rozmowy mutantów  zaczęły się w samolocie.
-Proszę powiedz że mi się to śni. Lecimy samolotem,o pierwszej w nocy, ubrani w jakiś spandeks,pogadać z jakimś mutantem o którym wiemy tyle że nazywa się HankMcCoy ma niebieskie futro na całym ciele i że może zachowywać się jak goryl. - zaczął narzekać Przywódca X-ów.
-Eh,też bym chciała żeby to był sen. - Odpowiedziała zmęczona
-To CEREBRO Cię chyba wykańcza. Mam rację?
-Tak.
-To może zdrzemnij się a ja po pilotuje.
Scott nie usłyszał odpowiedzi na to pytanie. Usłyszał za to ciche chrapanie.
-Następny przystanek ZOO w Waszyngtonie. - Pomyślał Cyke odpalając silnik. Po półtorej godziny lotu nasi bohaterowie dolecieli już do stolicy USA.
-Jean,Jean już dolecieliśmy. - próbował obudzić towarzyszkę Scott.
-Co?
-Heh,Wstawaj już jesteśmy.
Bohaterowie wyszli z samolotu i zaczęli przeszukiwać ZOO. Po 2 godzinach chodzenia w tę i we w tę. Znaleźli klatkę w której siedział wielki humanoid z niebieskim futrem. Cyclops i Marvel Girl stanęli Przed klatką z humanoidem.
-Emm, Dr.HankMcCoy ? -Zapytał Scott.
-Yh,skąd znasz moje imię !? -Odpowiedział humanoid.
-Bla bla bla system wykrywający mutantów. Potem ci powiem. Teraz mam do Ciebie dwa pytanie.  Masz gdzie się podziać ?
-Nie!
-A jak Cię wypuścimy nie zabijesz nas?
-Nie!
-Okej, porozmawiamy w samolocie tym czasem...
Scott wystrzelił ze swoich oczu wiązkę lasera która rozwaliła kraty i uwolniła Hanka, który przyjął pseudonim Beast. 

sobota, 14 marca 2015

Witam

                           Witam

                       na stronie

Będę tutaj pisał moje własne historie o postaciach Marvel Comics. Głównie o X-menach. No dobra przyznaje się RACZEJ tylko o X-menach z gościnnymi występami innych postaci ;). Informuję też że mam dość duże problemy z interpunkcją więc proszę o  wyrozumiałość. Również jako moi czytelnicy powinniście wiedzieć że będę zmieniał historie danych postaci. Dane wydarzenia nie będą miały miejsca. Inne będą przekręcone więc radzę nie spodziewać że to będą komiksy moimi słowami. ;)