wtorek, 28 kwietnia 2015

X-men #4

Minął tydzień od dołączenia X-men do S.H.I.E.L.D. Kiedy Profesor wysłał do swoich uczniów wiadomość: „X-men, mam złe wieści. Mój przyrodni brat Cain Marco uciekł z więzienia. Ale nie jest to zwykły bandzior. To jeden z najsilniejszych mutantów. Posiada olbrzymią siłę, która dodatkowo jest wzmacniana przez dwa artefakty. Wielki hełm i starożytne kryształy. Musimy dużo potrenować, zanim Juggernaut, czyli Cain przyjdzie. A więc, wszyscy natychmiast do pokoju ćwiczeń!”. Po dwóch minutach w pokoju zagrożeń byli już wszyscy X-men, jak i najlepsi rekruci: Magik siostra Colossusa, bardzo lubiany przez Cyclopsa Kid Omega i Triage. Tuż po nich przyszedł Profesor by objaśnić im taktykę: „Po pierwsze. Cyclops, Marvel Girl, Nightcrawler, Havok, Fantomex. Ustawiacie się w punkcie A, czyli w ogrodzie przed wejściem do instytutu. Cyclops i Havok, atakujecie Juggernata pełną mocą. Marvel Girl, Fantomex Wy staracie się go zdezorientować. Nightcrawler teleportujesz się mu na głowę i odepniesz hełm od reszty kombinezonu. Dalej, Kid Omega, Polaris i Iceman wy ustawiacie się w punkcie B, czyli za drzwiami. Po pięciu minutach od komunikatu, że Cain przyszedł otwieracie drzwi i atakujecie, Juggernauta pełną mocą. Rouge, Shadowcat, Colossus i Beast. Wy ustawiacie się w punkcie C, czyli na balkonie. Postarajcie się nie rzucać w oczy i atakować Caina. Natomiast Triage, Magik i Quicksilver. Wy macie cały czas ruszać się między tymi trzema punktami i wspieracie naszych. Trening zaczynamy już teraz!” Po dwunastu godzinach treningu Xavier zrobił X-men krótką przerwę. Wszyscy byli tak zmęczeni, że tylko opierali się o ściany. Wtedy Profesor powiedział Rouge żeby przyszła do niego na chwilę „Słuchaj Rouge, w tej akcji to właśnie Ty odegrasz kluczową rolę. Kiedy Kurt zdejmie Juggernautowi hełm, chce żebyś za wszelką cenę spróbowała na niego wskoczyć i dotknąć go ręką. Wtedy Twoja moc absorbowania sił życiowych pozbawi go mocy, wtedy bardzo łatwo będzie wtłoczyć go do więzienia. Rozumiesz?” Rouge nie odpowiedziała, tylko pokiwała głową na tak. Po kolejnych ośmiu godzinach treningu Profesor dał X-men spokój. Wszyscy wyszli już z sali oprócz Havoka i Polaris. Wtedy zaczęli rozmawiać.
-Posłuchaj, nie rozumiem jak to Magneto to Twój ojciec? Powiedział Havok.
- Eh, wiem, że to szokujące, ale tak jest. Nie podobały mi się racje mojego ojca, dlatego uciekłam z domu. Wtedy mnie znaleźliście. – Odpowiedziała mu spokojnie Polaris
-Podziwiam Twoją siłę woli.
-Dzięki.
Po tej krótkiej rozmowie wszyscy poszli zmęczeni do swoich pokoi. Profesor powiedział, że do przybycia Juggernauta został tydzień. X-men trenowali po dziesięć godzin dziennie. Aż nastał czas walki. Havok, Cyclops, Marvel Girl, Nightcrawler i Fantomex byli już gotowi. Juggernaut się zbliżał. Już z oddali było słychać jego krzyk mówiący „Chodź tutaj braciszku!”. Cyclops i Havok strzelili Cainowi w oczy. Wtedy ten z bólu upadł. Marvel Girl oraz Fantomex sprawili, że on był już zupełnie zdezorientowany. I Nightcrawler zdjął mu hełm. Rouge skoczyła mu na głowę i zabrała, niestety ze względu na stres, tylko cześć mocy. Wtedy Juggernaut wstał i drzwi instytutu się otworzyły. Juggernaut już chciał tam wbiec, ale rekruci go zatrzymali. „Zmiana planów! Zmiana planów! Wszyscy na Juggernauta!” Krzyczał przez komunikator Cyclops. X-men posłusznie wykonali rozkaz i Cain upadł. Wojsko było na miejscu po siedmiu minutach. Armia podziękowała X-men za pomoc w złapaniu Juggernauta.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Dziennik Nightwinga #1 Pisarz Cyclops

(UWAGA ten post może być dość wulgarny bo piszę go z pierwszej osoby zdenerwowanego, brutalnego nastolatka wychowanego przez batmana :P)

Dziennik Nightwinga. 29 Lipca.
Zakradłem się dziś do  bazy Dethstroke'a. Kombinował coś z Darksaid'em i Sinestro. Nie ukrywam szukałem pretekstu żeby dać mu w ryj. Miałem na  to ochotę. Po debacie tej zapyziałej trójki Dethstroke wyszedł z budynku a 2 inne  oprychy otworzyły portale i uciekły. Śledziłem Dethstroka, po chwili włamał się do samochodu. Zeskoczyłem mu na jego krzywy ryj a on walnął mnie szablą. Krwawiłem. Skręcałem się z bólu. Nawet się nie odezwał. I dobrze. Teraz siedzę w domu i goje rany.


                                                                                                                       Dick Grayson

Daredevil Fanfic. #1 Pisarz: Cyclops

Mudrock miał sprawę o morderstwo, był on świadkiem tego morderstwa ,a mimo to  sąd uznał niewinność. Tuż po wyjściu z sali Matt pognał do ciemnej alejki dzielnicy Hell's Kitchen i wbiegł do swojego mieszkania tylnymi drzwiami. Szybko przebrał się w kostium i wyszedł na dach. Rozprawa skończyła się o 19:27 a Matt miał już kostium Daredevila o 19:31.  Śledził zabójce 30 minut. On też wstąpił do ciemnej alejki. Wtedy Daredevil bądź w skrócie DD wskoczył za niego.
-Ładnie to tak mordować i dawać łapówkę sędziemu? - Powiedział spokojnie.
-Ss... Skąd to wiesz? - Odpowiedział przestraszony łotr.
-Heh, po prostu wiem. - Powiedział Mudrock  po czym wybił swojemu oponentowi zęby i wbił je w nogę.
-Proszę! Nie rób mi krzywdy. - Krzyknął zabójca.
-Ty mogłeś nie robić krzywdy temu dziecku. - Powiedział DD i walnął pałką antagonistę tej sceny  w głowę. 20:27 Matt jest już w mieszkaniu, przebrał się w normalne ubrania i przelicza  pieniądze. 21:00 Matt już śpi. 3:32 Daredevil wychodzi na patrol. Wykrywa radarem że pewien mężczyzna ma rękę ze stali ale nie przejmuje się tym. Słyszy krzyk. DD biegnie po dachach. Widzi mężczyznę, który grozi kobiecie. Kobieta oddaje mu torebkę. Matt zeskakuję mu prosto na głowę.
-Oddawaj torebkę świrze! - Krzyczy.
Łotr biję  Daredevila  torebką. Rzuca kamieniem w jądra Mudrocka. Ostrym kamieniem trafia Matta w czoło. DD skręca się z bólu. Złodziejaszek bije z całej siły w twarz kobietę. Ucieka. 4:12 Kobieta się podnosi i ucieka. 4:22 Mudrock się podnosi i ucieka.
4:28 Matt jest już w mieszkaniu i kładzie się spać. 6:45 Ślepy prawnik budzi się i idzie na kolejny proces.

Daredevil Fanfiction Wstęp. Pisarz : Cyclops

Matt Mudrock w dzieciństwie stracił wzrok. Wielka fala radioaktywnych odpadów poleciała mu w oczy. Jego ojciec przegrał walkę bokserską, i wykrwawił na śmierć. Jego życie stoczyło się do ścieku. Matka wstąpiła do zakonu. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Matt może i stracił wzrok ale zyskał:
 -Zmysł powonienia pozwala mu odróżnić praktycznie identyczne zapachy z 600 m i zapamiętać zapach jeśli spędził z tym czymś 5 minut (wliczając ludzi).
-Zmysł słuchu pozwala mu usłyszeć wszystko z mniej więcej 600 m słyszy tez bicie serca i przez dźwięku szczelne ściany.
-Zmysł dotyku pozwala mu odróżniać temperatury i przez ciężar broni stwierdzić ile ma kul itp.
-Zmysł smaku pozwala mu zapamiętać każdy smaku którego kiedykolwiek spróbował.
-Radar nie dokończa wiadomo jak działa ale pozwala mu odróżnić kształt,wielkość i odległość przedmiotu.
Ponadto Matt wiedział kiedy ktoś kłamie, co czyni z niego niesamowitego prawnika.I do tego zawodu Mudrock się dostał. Ale to nie koniec. Matt w nocy zostawał super herosem, o imieniu Daredevil.

X-men Fanfiction #3 Pisarz : Cyclops

Po akcji z Tonym wszyscy X-men chcieli odpocząć. Niestety nie udało im się to. Po pewnym czasie dało się słyszeć dzwonek do drzwi.
-Scott, otwórz.
-Nie, Pietro otwórz.
-Czemu?
-Bo jesteś nowy.
-Eh, no dobra.
-Kto tam?
-Jestem tu by pomówić o...
Nieznajomy nie dokończył  bo Pietro zatrzasnął mu drzwi przed nosem.
-Kto to był?
-Świadek Jehowy. I to jeszcze jednooki i czarny.
Dzwonek nie ustawał.
-Wiem że jesteście drużyną. Mam propozycje. - Dało się słyszeć przez drzwi.
-Czego chcesz? -Zaczął rozmowę przez drzwi Cyclops.
-Prowadzę wielką organizację S.H.I.E.L.D. Chcę żebyście do niej dołączyli.
-Co z tego będziemy mieli?
-Kontakt z innymi superherosami, nie zostaniecie uznani za złych,pomoc w razie zniszczenia bazy i gadżety.
-Okej. Ale jutro proszę. Dziś wszyscy są zmęczeni.
Jedyne co dało się słyszeć to jak wielkie buty szły po chodniku. Następnego dnia X-men załatwili wszystkie sprawy z "piratem jehowy" jak to Pietro nazywał Nicka Furyego Jr.  czyli dyrektora S.H.I.E.L.D , który ich  odwiedził. Potem X-men z rekrutowali do rezerw nowych mutantów. Takich jak Magik czy Multiple Man.

środa, 1 kwietnia 2015

Cyclops Fanficition #2


Nastał czas pierwszej misji. Była to walka z tajemniczym mistrzem magnetyzmu chowającym się pod pseudonimem Magneto. Był to stary przyjaciel Prof. Xaviera. Atakował on wieże wielkiego i młodego miliardera Tonego Starka. Niektórzy znali go jako Iron man. Dopiero w samolocie X-men dostali wiadomość od Profesora że oprócz mistrza magnetyzmu znajdowała się tam jeszcze dwójka mutantów. Superszybki Pietro aka Quicksilver i jego siostra Wanda chowająca się pod pseudonimem Scarlet Witch. Ze względu na tą dwójkę X-men wezwali dwójkę rekrutów Colossusa i Fantomexa. X-i byli już na miejscu.
-Oh, X-men... Uczniowie mojego wroga... a może mojego przyjaciela hmmm... - Powiedział  Magneto gdy tylko zobaczył swoich wrogów.
-Fantomex, strzelaj! - Taki rozkaz wydał przywódca drużyny.
P90 którą Charlie bo tak  Fantomex się nazywa zwykle ma przyczepioną do pasa poszła w ruch i 50 naboi wyleciało z lufy broni w stronę Magneto. Mistrz magnetyzmu tylko uśmiechnął się kątem ust i sprawił że cały wszystkie pociski upadły niczym w "Matrixie".
-Colossus, Teraz! - Tego ruchu Scott nie przemyślał. Metalowy Rosjanin posłużył Ericowi za łatwy oręż. Pod jechały radiowozy. Magneto tylko nimi rzucił a  z jednego wyrwał mikrofon.
-Ludzie! -zaczął swój monolog.
-Niższe formy życia!
-W tym budynku, jest uwięzione 25000 osób. -Powiedział po czym wskazał na Stark Tower.
-Sam budynek wybuchnie za półtorej godziny.

-Ale jeśli oddacie mi władze to ocalę sam budynek jak i ludzi w nim uwięzionych.
Sam budynek produkował 95% amerykańskiej broni i 90% całej technologi. Był to budynek należący do młodego milionera - Tonego Starka. Znanego również jako Iron-man. Cyke długo nie myśląc wydał szybkie polecenie
-Marvel Girl, wiesz co robić!
-Nie mogę, to przez ten...ten hełm.
Magneto odczuł próby opętania jego umysłu.
-Hmm... Słodkie Marvel Girl...
-Na przyszłość nie zabieraj kolczyków na misję. -Skończył wypowiedź po czym rzucił kolczykami a zarazem Jean o pobliską ścianę. 
-Nightcrawler, zdejmij mu ten garnek! - krzyknął Cyclops.
Włochaty Niemiec tylko się uśmiechnął i teleportował na głowę Magneto, po chwili poddusił mistrza magnetyzmu i próbował zdjąć mu hełm. Magnus bo tak czasami mówiono na Magneto tylko się uśmiechnął i za pomocą swoich mocy podniósł "garnek", który uderzył Nightcrawlera prosto w twarz co strąciło Niemca. Już miał rozpaplać się  o beton ale w porę zdążył użyć teleportacji. -Iceman, Beast, wiecie co robić! - Przywódca wydał kolejne polecenia
Najpierw zaatakował Iceman. Wrogi mutant został zamrożony. Następnie skoczył Beast.
-Przestań ty małpo! - Zaczął krzyczeć Magnus. Następnym ruchem mistrza magnetyzmu było odepchnięcie  Lodu i Hanka McCoya od siebie polem magnetycznym.
-Polaris,Havok,Fantomex, atakujcie! -Cyclops wydał kolejny rozkaz i sam strzelił w Magneto. Havok i Fantomex wykonali rozkaz jednak zielonowłosa Polaris nie.
-Oh urocze... Ale wiecie co? Zaczynacie mnie denerwować! - Powiedział mutant i zasłonił się polem magnetycznym. Następnym ruchem Erica Magnusa był rzut wizjerem Cyke'a i pasem Fantomexa w wieże. Po pięciu minutach stękania Cyke się podniósł.
-No pięknie!
-Co? -Spytał się po czym wstał Fantomex.
-Jesteśmy w Stark Tower! Cudownie, i to na szycie!

-I jesteśmy okaleczeni!
-Wedle z zasadami BHP w takim dużym budynku na każdym piętrze musi być apteczka.
-Jest!
-To trzeba się opatrzyć i zjechać na dół.
-Czemu na dół?
-Gdybyś był terrorystą gdzie byś umieścił bombę?
-Okej.
Po opatrzeniu się i zjechaniu trzech pięter. Cyke poczuł dym "PADNIJ!" krzyknął.
-Ręce do góry, śmiecie. - Usłyszeli.
- Wow wow wow, Jesteśmy herosami! . Powiedział Cyclops przez zamknięte drzwi windy.
-Akurat! -dało się słyszeć głos po czym drzwi wybuchły!
-Posłuchaj, ten budynek wybuchnie! Chcemy go uratować! - Zaczął tłumaczyć się Cyclops.
Dym po wybuchu zniknął. Bohaterom dało się widzieć twarz postaci, która ich zaatakowała. A był to sam ulubieniec wielu kobiet,milioner,filantrop,wielki producent broni - Tony Stark znany również jako Iron Man.
-Spokojnie, Ten budynek wybuchnie! Jest tu uwięzione około 
25000 osób. Chcemy je uratować! - Kontynuował tłumaczenie się Cyclops.
-Chwila, znam każdego na rynku superbohaterskim a Was widzę pierwszy raz w życiu!
-Jesteśmy nowi.
-Okej,zajmijcie się tym.
-Widzisz nie chcemy pomocy bo przyda się wzrost reputac... Zaraz? Nie proponujesz pomocy?
-Nie, nie chce mi się.
-Emm... Dobra poradzimy sobie sami. -Skończył i nacisnął przycisk w windzie.
-Dziwak. -Dodał po zamknięciu drzwi.
Po zjechaniu na  sam dół bo aż do piwnicy zobaczyli rodzeństwo, superszybkiego Pietro i edytującą rzeczywistość Wandę. Cyclops milczał. Na Wandę nie zwracał uwagi jednak zainteresował się Pietrem.
-Nie chcecie tego robić. - Powiedział Cyke po czym spojrzał na bombę za , którą były drzwi gdzie byli zamknięci zakładnicy.
-Co? - Powiedział Quicksilver i podbiegł do Cyclopsa
-Dobrze Ci z oczu patrzy.
-Tobie z oczu widać zabójczą energię.
-Robisz to bo Ci tata karzę.
-Eh, masz racje.
-Chcesz się przyłączyć?
-Jasne.
-A Ty, Wanda?
-Zapomnij. -Powiedziała po czym zmieniła siebie w powietrze i uciekła.
Po tej rozmowie cała trójka uwolniła więźniów i rozbroiła bombę. Po wyjściu z budynku Pietro biegnąc po ścianie podbiegł do Magneto i walnął go w twarz z prędkością 200 kilometrów na godzinę.
-Wybacz tatulku ale musiałem. Dla wyższych wartości, musiałem.
Po krótkiej rozmowie o tym co ten szybki zbir tu robi cała drużyna wróciła do samolotu. A przez ściany samolotu było słychać "Uwaga,Ci ludzie są spoko bo ja tak mówię". Profesor chętnie przyjął Pietra Maximoffa do X-men. Pozostała tylko jedna sprawa. Dlaczego Polaris nie zaatakowała Magneto? Kiedy Havok ją o to spytał odpowiedziała "Bo widzisz, Magneto to mój ojciec.".